Blog ten, pamiętnik, wymyśliły Aldieb, Lady Killer i Gold Fire, podczas gdy to one opiekowały się stadem. Dzięki nim, możecie poznać historię HOTN, historię wybrańców i chwilę z życia osób ze stada. Ten blog powstał by w jednym miejscu streścić wszystkie nasze opowiadania. `Wandessa.

Czego szukasz?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nitroglyzerin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nitroglyzerin. Pokaż wszystkie posty

18 grudnia 2011

Rozkazy. Kłamstwo. Śmiech. [Nitroglyzerin]

18 grudnia 2011

     - Dobrze. Rozumiem. Tak. Oczywiście. Dobranoc -Westchnęła odkładając słuchawkę. Powłócząc nogami ruszyła do kuchni. Usłyszawszy za sobą cichy pomruk odwróciła się i pogłaskała białego kota z blizną na prawym ślepiu. Podniosła go i gładząc jego futro zaniechała celu. Weszła po schodach i otworzywszy drzwi z kopa położyła się na łóżku. - Wiesz że Cię kocham no nie Bell? Ludzie ranią, zwierzęta nie. Im można zaufać.
     Wystrzał pistoletu. Krew spryskująca ścianę na której wykwitł czerwony kwiat róży. Wyciągnęła telefon idąc ulicą. -Tak. Wykonane. Dobrze. Oczywiście. Zrozumiałam. - Życie w którym trzeba słuchać postawionych wyżej. A wszystko tylko po to by egzystencja w tym świecie była spokojna, udana i niczym nie zachwiana. Życie w strachu, rozpaczy, bólu. Życie bez możliwości wygłoszenia własnego zdania. Po co to komu? Najlepiej. By nikomu nie sprawiać problemów, jeden strzał prosto w głowę lub pętla zaciskająca się na szyi. Po to by uwolnić się od innych i być wolnym.

     Karetka na sygnale i jadący za nią radiowóz. Czerwonooka dziewczyna zatrzymała się i odprowadziła pojazdy wzrokiem. -Jadą. Jadą po niego. - Mruknęła kontynuując chód.
     Sznur kusi. Jak lekarstwo. Lekarstwo na świat.Na życie...
Nitroglyzerin (20:21)

17 grudnia 2011

Powód? [Nitroglyzerin]

17 grudnia 2011

         Patrzyła na języki ognia oplatające drzewo. Do jej uszu dotarł cichy śmiech. Nikogo nie był w pobliżu. Na powrót zaczęła obserwować ogień trawiący niczemu nie winną roślinę.  Zaczął wiać wiatr hulając ponuro pośród gór.
         Patrzyła z góry na las trawiony morderczymi płomieniami. Padał deszcz lecz nie mógł powstrzymać ognia. Wiatr wiał rozwiewając czerwone sięgające pasa włosy Nitroglyzerin. Na jej ustach błądził uśmiech. Znów usłyszała śmiech. Lecz tym razem wydobył się on spomiędzy jej własnych warg. Śmiech szaleńca, osoby chorej, załamanej.
          Patrzyła w ciemność stojąc w starej bramie. Po kilku minutach rozległ się cichy huk, po którym rozpętało się piekło. Gorąco, czerwień, deszcz, wiatr. Języki ognia smagane wiatrem tańczyły. Czerwone ślepia wpatrzone były w ten widok. Deszcz nie dawał rady ugasić morderczego żywiołu. Rozległ się krzyk. Potem kolejny, i jeszcze jeden. Pierwszy należał do dziecka. Drugi do kobiety i mężczyzny.
           - Wczorajszej nocy została podpalona stara willa należąca do wpływowej, szczęśliwej rodziny. Cała trójka trafiła do szpitala , gdzie zmarli na skutek odniesionych obrażeń. Alisa, jej córka Lia, oraz dobry mąż i kochający ojciec Sabor. Szczęśliwa rodzina. Nikomu nie zawadzająca. Kto mógł dopuścić się do tak bestialskiego czynu? - Reporterka zaczęła rozmawiać z człowiekiem mieszkającym niedaleko spalonej willi. -Gdy willa płonęła widziałem dziewczynę tańczącą na tle płomieni. Miała czerwone włosy i była.. dziwna?
            Kolejne domy. Kolejne wioski. Kolejne ofiary. Kolejny śimech. Kolejna maska. Kolejny pacjent. A po co to wszystko? By zwrócić na siebie uwagę. By ktoś przytulił i pocieszył. By czuć się kochaną...
Nitroglyzerin (15:37)