Blog ten, pamiętnik, wymyśliły Aldieb, Lady Killer i Gold Fire, podczas gdy to one opiekowały się stadem. Dzięki nim, możecie poznać historię HOTN, historię wybrańców i chwilę z życia osób ze stada. Ten blog powstał by w jednym miejscu streścić wszystkie nasze opowiadania. `Wandessa.

Czego szukasz?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nikita. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nikita. Pokaż wszystkie posty

25 stycznia 2011

Cień w duszy. [Nikita]

25 stycznia 2011
Byłam właśnie w mojej norce, gdy nagle poczułam, że coś jest nie w porządku. Wstałam i wyszłam z niej, gdy promień słońca ogrzał mój pyszczek poczułam spokój. Tak jakby, wszystko wróciło do normy. Postanowiłam że przejdę się na spacer i poszukam czegoś do jedzenia, byłam bardzo głodna. Wzięłam głęboki wdech, mój nos wychwycił bardzo ostry zapach krwi sarny. Poszłam w kierunku woni, ale gdy doszłam na miejsce gdzie "powinna" znajdować się zabita sarna, natrafiłam na księżycowy kwiat. To nie był dobry znak, choć ta roślina oznaczała, że był niedawno na tych terenach Jack, a nie chciałam się akurat z nim widzieć, nie byłam "gotowa" na spotkanie z bratem. Sama nie wiem czemu, po prostu nie chciałam, więc ominęłam szerokim łukiem małą polankę tych kwiatów. W pewnym momencie natrafiłam na ścieżkę, nie wiedziałam dokąd prowadzi, ale byłam tego ciekawa, nigdy wcześniej nie widziałam tej dróżki. Szłam tą drogą dość długo i znów poczułam księżycowe kwiaty, znaczyło to, że zdrajca chciał się jednak ze mną zobaczyć. Przyspieszyłam nieco, ale dalej do moich nozdrzy dochodził zapach przeklętych roślin. Zaczęłam biec, ale im szybciej zbliżałam się do końca drogi tym mocniejszą woń czułam. Zatrzymałam się, nie widziałam potrzeby by dalej biec, więc zawróciłam. Jednak, coś ciągnęło mnie w drugą stronę, nie byłam  pewna co, ale w końcu znów się odwróciłam i poszłam szlakiem na przód. Wiedziałam, że to coś było nastawione przeciwko mnie, po prostu tak przeczuwałam. Po jakimś czasie doszłam do wielkiego, ogromnego drzewa.  Przez chwilkę czułam się inaczej niż zawsze. Ale potem, znów wszystko było tak samo. Zewsząd otaczały mnie oślepiające kwiaty, czułam je, byłam jakby zjednoczona z nimi. Talizman który wciąż miałam na szyi ciągnęło do roślin, jakby chciał do nich iść. Nie rozumiałam tego, choć co tu było do rozumienia księżycowy talizman i kwiaty to praktycznie to samo. Zaśmiałam się mimowolnie. Wkroczyłam na polankę, gdzie znajdowało się drzewo, usiadłam obok niego i zamknęłam powieki. Wyobrażałam sobie jak biegam w noc po świetlistej polanie, gdzie wszędzie świeciły zdradliwe kwiaty które mnie oślepiły. Przypominałam sobie co było moim ostatnim widokiem-księżyc w pełni. Rozmarzyłam się. Słuchając szumu liści i szeptu wiatru przysnęłam, ale mój sen był dziwny, mianowicie otaczała mnie nicość, jak ciemny zakątek duszy. W tym marzeniu sennym nie było nic, tylko ja siedząca w oddali. Obudziłam się. Teraz wszystko świeciło, wiedziałam to, w końcu nosiłam kawałek księżyca przy sercu. Słońce zaczęło chować się za horyzontem, a księżyc wstawał. Znów przepełniłam się energią, którą dał mi księżyc kilka dni temu. Odetchnęłam i wstałam, usiadłam gdzieś na polance lśniącego kwiecia, tak samo jaj poprzednio wisior zaczął lewitować. Zamknęłam oczy i myślałam tylko i wyłącznie o Jack'u. Wszystko wydawało się normalne, choć w cale takie nie było.  Nagle usłyszałam za sobą kroki i szczękanie łańcuchów. To był on, brat, zdrajca, ale kochany nad życie. Nie odezwałam się słowem, chciałam by on zaczął, jednak tak się nie stało i to ja zaczęłam rozmowę.
-Czemu mi to robisz?-spytałam, usłyszałam też że postać się do mnie zbliżyła.-Odpowiedz.-szepnęłam łagodnie, chciałam się odwrócić, ale wiedziałam że i tak to nie miałoby sensu. Byłam ślepa, więc i tak nie ujrzałabym go. Moment potem Jack podszedł jeszcze bliżej i chwycił mnie za ramię. Zaśmiał się cicho i kucnął obok mnie.
-Nie wiem.-w końcu doczekałam się odpowiedzi, ale i tak mnie nie zadowoliła. Liczyłam na coś więcej, ale nie dostałabym tego. Parę sekund później brat mnie przytulił, też chciałam to zrobić, jednak nie był tego godny. Zamiast pokazywać mi się a potem znikać mógł choć porozmawiać ze mną. Nie wytrzymałam, obróciłam się i też przytuliłam się do niego, chwilę potem po moich policzkach płynęły diamentowe łzy.
-Nie zostawiaj mnie tu.-szepnęłam mu na ucho.-Proszę Cię.-dodałam. Jack nic mi nie odpowiedział, tylko cały czas trzymał w ramionach. W końcu "odczepił się" ode mnie.
-Bądź silna i nie ufaj czarnym aniołom.-powiedział stanowczo wstał i zniknął.
-Nie odchodź!-krzyknęłam, ale już go nie było. Zostałam sama jak palec na polanie pełnej wonnych kwiatów. Podeszłam do drzewa i położyłam się obok niego zwijając się w kłębek. Zasnęłam...
___________________
Koniec! Kurde o mało nie zasnęłam xD Trochę krótkie mogłam się bardziej postarać.
Ps. Jak wyłapiecie jakieś błędy bardzo przepraszam ale jest po północy a ja odlatuję już do krainy snów i jednorogich koni. xD
Nikita (00:32)

14 stycznia 2011

Ostatni promień księżyca. [Nikita]

14 stycznia 2011
Wieczór, wszędzie ciemno tylko księżyc lekko świecił na nieboskłonie. Wiatr szumiał w koronach drzew, a śnieg błyszczał jak miliony diamentów. Wyszłam w nocy na krótki spacer z nadzieją że spotkam Jack'a. Ostatnio pojawił się na terenach BK, więc czemu tu by się nie pojawił? Poszłam więc do lasu. Szukając śladów brata natrafiłam na ogromny głaz, widniały na nim imiona członków HOTN, uśmiechnęłam się lekko spoglądając na litery poukładane w wyrazy, zdania. Nie zastanawiając się poszłam dalej mijając skałę. Przemierzałam las i nic nie znalazłam. W końcu gdzieś w oddali zauważyłam męską postać w czarnym skórzanym płaszczu i jeansowych spodniach do których podoczepiane były łańcuchy, podbiegłam do postaci ale kiedy byłam kilka metrów przed nim nagle zniknął. Wyglądało to tak samo jak na terenach BK. Ale gdy schyliłam łeb by pochwycić trop zdrajcy zobaczyłam że w miejscu gdzie stał błyskawicznie wyrósł księżycowy kwiat. Powąchałam jego woń była cudowna. Ale chwilkę potem ruszyłam dalej na poszukiwania. Kiedy obeszłam już całe tereny HOTH zniechęciłam się, ale bardzo zależało mi na odnalezieniu brata więc oddaliłam się od granic stada, weszłam na obce tereny których nie znałam. A za mną podążało księżycowe światło, nie wiem czemu ale tam gdzie stawałam trawa zaświecała się na kolor pełni, nie odwracałam się za siebie szłam dalej coraz to bardziej oddalając się od domu. Wtem zza krzaków wzbiła się do nieba jasna łuna światła, unosiła się w prost do księżyca. Postanowiłam sprawdzić co tam się dzieje, schyliłam się nieco i podeszłam do światła, zerknęłam co na drugą stronę krzaków i ujrzałam błyszczący kamień. Wyglądał jak kawałek księżyca który spadł na ziemię, wzięłam go do łapy i przyjrzałam się mu. Zauważyłam że jest do niego przywiązany rzemyk który był końcami zaplątany. Zorientowałam się że jest to talizman.Założyłam go szybko na szyję i zaczęłam sama świecić jasnym promieniem, bardzo się zdziwiłam i nagle znów dostrzegłam męską postać w oddali. Prędko podbiegłam do mężczyzny i rzuciłam się na niego ale tak samo jak poprzednio postać zniknęła zostawiając po sobie księżycowy kwiat. Teraz to już lekka przesada skoro Jack nie chciał porozmawiać ze mną to po co mi się pokazywał?  To po prostu nie miało sensu, ale cóż skoro tak chciał się bawić to ja zrezygnowałam. Postanowiłam wrócić do mojej jaskini i wypocząć. ale powrót okazał się trudniejszy niż myślałam nagle zrobiło się bardzo ciemno nic nie widziałam choć księżyc bardziej świecił. Przetarłam oczy i znów zobaczyłam świat, szłam jasnymi odciskami łap które zostawiałam idąc w przeciwną stronę zostawiałam. Gdy doszłam do księżycowych kwiatów które zostały po tym kiedy mój brat zniknął mi z oczu po raz pierwszy ujrzałam całe pole tych kwiatów.
-Przecież nie mogły się tak szybko rozrosnąć!-krzyknęłam do lasu. I zastanawiając się co spowodowało że jest ich tak dużo usiadłam na środku polanki. Kamień który nosiłam na szyi zaczął lewitować i jeszcze bardziej świecić. Patrzyłam na kamień z podziwem lśnił tak piękną barwą, marzyłam by ta chwila trwała wiecznie.Kwiaty wokoło mnie zaczęły "tańczyć". Przyglądałam się temu jak przedstawieniu. Kwiaty po pewnym czasie także zaczęły lśnić, cieszyłam się gdyż takie zjawisko nie często było można oglądać oraz nie każdy mógł je zobaczyć. Minęło kilka minut i księżyc już w pełni oświetlił polankę. To było piękne, nie da się tego opisać słowami, to trzeba było zobaczyć. W pewnym momencie wszystko zaczęło się unosić, nawet ja, wszystko wokół mnie wirowało i tańczyło. Na moich łapach pojawił się pył który też połyskiwał, trwało to już dość długo, ale nie chciałam by ta chwila ustawała. W pewniej chwili światło było tak jasne że oślepiło mnie. Oczy tak bardzo bolały mnie od tego światła. Wykonałam całkowicie odruchowo kilka machnięć łapami i wszystko ustało. Wszystko zgasło i spadło, tylko ja wylądowałam spokojnie. Po tym incydencie kwiaty zwiędły, wszystkie nagle zniknęły. Ja siedziałam trąc oczy, a gdy je otworzyłam coś błysnęło mi po ślepiach, ten "cios" był ostateczny kamień znów zaczął lśnić i cała a z nim wypełniłam się jego energią po kilku sekundach błysnęłam tak ostrym światłem że polanka na której siedziałam całkowicie została zniszczona a ja zemdlałam a całe moje ciało pokryła zwykła ruda sierść, wyrosła mi śnieżnobiała połyskująca grzywa która kończyła się na połowie grzbietu moja kita stała si kilkanaście centymetrów dłuższa na jej końcu który był śnieżnobiały doczepiona była para złotych dzwoneczków które dzwoniły.[Nie wiem skąd się wzięły O.o'] Kiedy już się obudziłam i otworzyłam powieki zerknęłam na księżyc i to było ostatnim widokiem jaki widziałam. Kiedy tylko zerknęłam na księżyc wszystko stało się czarne, ot tak oślepłam. Od białego światła księżyca straciłam wzrok. Moje tęczówki bardzo szybko zmieniły kolor na jasny seledyn z maleńkimi ciemniejszymi plamkami. Ale poczułam coś jeszcze kiedy stanęłam wyczuwałam najmniejsze drgnięcie ziemi, najcichszy nawet szept, a kiedy westchnęłam poczułam woń krwi bardzo słaby, wcześniej nie czułam zapachu krwi więc co się stało? Postanowiłam wrócić do jaskini co okazało się prostsze niż myślałam! Czując drgania ziemi "widziałam" każdą przeszkodę. Kiedy weszłam do mojej groty ułozyłam się wygodnie gdzieś w rogu i zasnęłam...
______________________________
The End!! A więc chcę zmienić fotę na . Gdyż ponieważ miałam wenę na rysowanie i taj jakoś wyszło.
Nikita (23:31)

21 lipca 2010

Łowy. [Nikita]

21 lipca 2010
Sorki że nie pisałam wcześniej tej notki ale nie miałam pomysłów itp.
"Głośny szelest, ból na ramionach po ostrych pazurach, i trzask łamanych kości."- każdy żywot wampira się tak kończy. Lecz najpierw jest sen, o tym właśnie. Obudziłam się w środku nocy, miałam właśnie taki sen.
-Więc to już mój koniec.-powiedziałam to bez jakichkolwiek emocji. Wstałam, czułam że coś się zaczyna. Wyszłam z groty była pełnia, właśnie w takie pełnie zaczynają się łowy wilk- pół/wampirów. Obudziłam Jack'a. Pognaliśmy w stronę gdzie wskazywały je gwiazdy. Przechodząc koło polany HOTN zauważyliśmy że płonie ognisko a wokół niego, siedziały Aspeney, Mi i Tiff rozmawiały o czymś. Powiedziałam Jack'owi żeby nie stąpał po suchych liściach ani gałęziach. Wiedziała o co chodzi, pół/wampir mogły wyczuć czy dobrze idź i gdzie co na drodze ich spotka. Więc szliśmy. Dotarliśmy na inną polanę taką jak w moim śnie, przestraszyłam się i stanęłam jak wryta. Stałam dokładnie w miejscu gdzie miałam zginąć. I nagle..głośny szelest..i nic. Zdziwiłam się, Jack spojrzała na mnie troskliwie, dobrze że nie wiedział o co chodzi. W końcu ruszyliśmy, gry dotarliśmy na miejsce byli już wszyscy. Gdy weszłam na polankę, każdy patrzał się na mnie z lękiem, gdyż byłam najgroźniejszą z całej grupy zebranej. Patrzyli na mnie jak na kogoś bardzo ważnego, i mieli rację. Byłam zastępczynią naszego wodza, choć nawet on się mnie bał. Podeszłam da drzewa na którym w czasie przed łownym zawsze siedział. Zaczęłam rozmowę.
-Witaj, widzę że dziś łowy będą naprawdę spore z taką grupką.- zaczęłam przemawiać do niego poważnie.
-Tak, będzie się dziać, ale najpierw...-przerwał.-musisz przejść metamorfozę.-kiedy skończył wiedziałam już o co chodzi.
-Jak to?!-rzuciłam mu._ Nie chcę krzywdzić innych, dobrze wiesz że będę wtedy nie obliczalna.-warknęłam.
-Tylko ty i Jack, jesteście nami w połowie.-rzucił.- Musicie być dokładnie jednymi z nas.
-A jak się nie zgodzę, to co? -znów warknęłam.- Nie chcę nikogo skrzywdzić i ty o tym doskonale wiesz.-uśmiechnęłam się chytrze do niego.
-Hm, skoro nie chcesz to będę musiał cię wyrzucić i twego brata też.-odpowiedział mi.- Choć właściwie boję się o mój tron, wiesz o co mi chodzi Nikito.- powiedział z powagą, był trochę przestraszony czułam to w jego głosie.
-A więc skoro tak to proszę. Zmieniaj.-powiedziałam mu przez zęby.- Ale jak coś się komuś stanie to nie ręczę za siebie. Kiedy to powiedziałam wódz stał już przy mnie, wziął moją papę i ugryzł. Stałam w miejscu choć paliło jak nie wiem, tylko przymykałam oczy. Kiedy było już po wszystkim, zerknęłam na Jack'a, podeszłam do niego i przytuliłam.
-Jeśli komuś coś zrobię to mnie zatrzymaj.- powiedziałam mu, uśmiechnął się do mnie i skinął głową na tak. Uśmiechnęłam się ukazując jeszcze dłuższe kły niż poprzednio.
-Teraz Jack.-warknął wódz. Podszedł do niego i ugryzł w łapę. Jack nawet się nie poruszył. Wszyscy się zdziwili. Okazało się że mój jad był tak silny że Jack, stał się całkowitym wampirem.
-Więc zaczynamy łowy!!-przemówił wódz, wszyscy rozproszyli się na różne strony. Ja i Jack pobiegliśmy w miejsce gdzie widzieliśmy ludzkie obozowiska, tej nocy mogliśmy sobie pozwolić. Więc zakradliśmy się do obozu. Weszliśmy cicho do namiotu i zabiliśmy dwóch myśliwych. Uznałam że mi wystarczy, więc udaliśmy się do groty. Kiedy byliśmy w połowie drogi poczułam zapłach Asreli. Warknęłam, Jack też. Ruszyliśmy jak błyskawica do naszego domu. Kiedy dotarliśmy Aserla grała z Mikiem i Acebirem w karty! Byłam tak zdziwiona że nie wiedziałam co powiedzieć. Weszłam mdo groty, warknęłam w jej stronę w zjeżyłam sierść, Jack zrobił to samo. Asrela wstała i przestraszyła się nas. Uciekła w głąb jaskini, Dałam Ac'owi i Mik'owi buteleczki z płynem które na 100% miały ją zabić. Ja i Jack pobiegliśmy za nią, szukaliśmy jej i znaleźliśmy rzuciliśmy się na nią i zaprowadziliśmy trzymając ją na rzemyku do pomieszczenie głównego.
-Mik chciałeś więc proszę.-uśmiechnęłam się do niego. - Ac ty też.
-Teraz?- spytał się trochę wystraszony Mik.- dobrze. Obaj rzucili w nią buteleczkami z eliksirem, Siostra spłonęła czułam że już nie wróci...
_______
Sorki ale się co zepsuło teraz chyba oki.
Nikita (12:04)

8 czerwca 2010

List od siostry. [Nikita]

08 czerwca 2010

Kiedy dwa dni temu ujrzałm jak znów "umiera" Asrel pomyślałam że jest nieśmiertelna albo zawarła pakt z dzibłem. Siedziałam teraz sama w jaskini Jack'a, gdy nagle usłyszałam że ktoś nadchodzi. Niebyłam pewna kto to ale byłam gotowa na karzdego z wyjątkiem Asreli. Po paru chwilkach ujrzałam że Tiffany wchodzi do groty, zdziwiłam się ona tutaj??
-Hej Niki szukałam Cię-zaczęła rozmowę, podeszła do mnie i uściskała przyjaźnie.-Słuchaj niejaka Asrelakazała Ci to przekazać.-wyjęła z torebkilist i wręczyła mi go.-Niewiem kto to ta Asr..coś tam, ale skoro do Ciebie pisała to znaczy ż ją chyba znasz.-wykrzyknęła radośnie.
-Tak znam ją.-odpowiedziałam Tiff ponuro a łza spłynęła po moim poliku.-To...to moja siostra która zabiła moich rodziców i wypędziła mnie z rodziny.-odpowiedziałam jej a ona aż usiadła.-Teraz przyszła po minie, bo...-przerwałam.-Bo chce zabić mnie i Jack'a.-kiedy to powiedziałam rozpłakałam się na dobre, i upuściłam list. Znów usłyszałam kroki i poczułam zapach brata.
-Niki!!-krzyknął do mnie.-Była tu?!-spytał nieco przerażony. Gdy jego oczy utkwiły na postaci Tiff zaniemówił.-Co..co ona tu robi?-spytał nieco tępo.
-Ja przyniosłam list od waszej siostry.-opdpowiedziałą mu i podniosła list.-Proszę.
Jack otworzył list i jakby zrobiło mu się lżej. Zaczął czytać...
Kochana Niki i Jack'uNieumiem pisać listów ale dla was się wysile. Daje wam spokój na kilka dni, ale do was wróce niemyślcie, że niebędę silniejsza bo będę. Aha przecierz pewnie niewiecie jeszcze dlaczego wciąż zmartwych wstaje...heh, tego wam niepowiem. Ale Nikita była blisko co do paktu z diabłem.
Asrela
Zniemówiłam, wkoncu da nam spokój ale na kilka dni...nienapisała ile ale możemy się spodziewać że mogą to być 2-3 dni. Ucieszyłam się nieco, ale mój spokój przerwała data napisania listu, był on wczorajszy.
______________
CDN...
Nikita (15:46)

5 czerwca 2010

Asrela powraca! [Nikita]

Tego dnia był cudownie, słoneczko grzało wietrzyk wiał, jednym słowem LATO! Tyle go oczekiwałam i doczekałam się. Wyszłam z mej jaskini, nagle usłyszałam coś w zaroślach zmieniłam się w wilczyce i obnarzyłam kły, z krzaków wszła niezyjąca od 24 godzin siostra Asrela! Byłam tak przestraszona że uciekłam do Jack'a. Lecz ta znalazła się przymnie tak szybko że upadłam, uciekłam w drogą stronę i akcje się powtórzyła. Zdziwiło mnie że nic nie mówiła i że niemiała żadnej broni przy sobie. Wkońcu się odezwała...
-Witaj moja znienawidzona siostro, dziwisz się że żyje?-spytała tonem królowej.-Biedna Niki, taka przestraszona, sama i...-nagle kończyła i rozpłynęła się w powietrzu. Nagle zza drzew wyszedł Jack.
-Co się stało, czemu leżysz na ziemi?-spytał.-Coś się stało?-przestraszona niemogłam wydusić z siebie słowa.-Co się stało Niki?-znów spytał nieco zaniepokojony.
-O...ona wróciła.-zaczęłam jąkając się.-Asrela wróciła.-kiedy wilk to usłyszał zaczął węszyć, nierozumiałam po co i spytałam.-Co robisz chcesz poczuć jej woń?-odparł że tak ale...nic nie poczuł.
-Nikita idziemy doo mnie tam będziesz bezpieczna, choćmy.-powiedział i ruszył w stronę swej jaskini. Kiedy doszliśmi ona tam byłą szukała czegoś zajadle.
-Czego czzcesz?!-warknęłam. Jack się zdziwił i spytał.
-Do kogo to mówisz?-wtedy zrozumiałam Azrela była moim wspomnieniem zjawą przeszłości.
-Niewidzisz jej ona tam stoi...-przemówiłam do Jack'a ale on nie słuchał pewnie wydawało mu się że jetem idiotką i mówię do siebie.
-Nikogo tam niema Niki musisz odpocząć.-zarządził i weszliśmy do jaskini, poprosiłam go by pilnował wejścia tak na wszelki wypadek. Zgodziła się i ułożył u wejścia do groty. Czułam się dziwnie jednocześnie źle i dobrze. Nadle mój nos chwycił  woń złej siostry.
-Jack ona tu jest!-krzyknęłam. Jack wciśgnął nosem powietrze ale nic nie wyczuł zdziwiona myślałam co ze mną będzie czy zginę z jej łap czy umre z przerażenia jake teraz przepełniało moje ciało. Czuwałam całą noc niespuszczałam oczy z Jack'a i rozmyślałam.
~Czy to tylko złudzenie, może ona żyje ale...-tu przerwałam bo moje serce ogarnął niesamowity ból jakby ktoś przyłożył mi do niego żarzący się pręt.
-Aaaaaaa..!!!-krzyknęłam z bólu Jack przybiegł do mnie spytał co mi jest, wytółmaczyłam mu puścił mnie i odszedł ode mnie. Następnego ranka Jack leżał przy wlocie do groty z rozszarpanym barkiem. Podbiegłam do niego i spytałam.
-Co się stało?
-Ona naprawde wróciła, widziałem ją i czułem zapach.-odpowiedział mi.
Tego dnia zaczęliśmy przygotowywać eliksiry które miały odegnać Asrele. Nagle zobaczyłam ją żuciłam jedną buteleczkę w nią i znów została "zabita" znów dziwiłam się że niebroniła się i nie uciekała ... wiedziałam że to nie koniec.
__________________
CDN...
Nikita (15:52)

Asrela- zła siostra [Nikita]

Chodząc po korytarzach mej jaskini natknęłam się na nieznajome dla mnie litery układające się bazsęsu w jakieś słowo...Asrela. Wróciłam do komory głównej zabrałam z tamtąd wielką księgę i zaczęłam szukać tego słowa. nic nie znalazłam zdenerwowałam się, gdy już chciałam zniszczyć księgę przyszło mi coś na myśl...
~A czemuby się nie spytać o to Jack'a?-pomyślałam i rószyłam w stronę jego jaskini.
Szłam dość długo zastanawiając się czy on wie co to takiego Asrela. Kiedy dotarłam do jego jaskini powitaliśmy się. Usiedliśmy a ja zaczęłam...
-Jack mam problem, na ścianie mojej jaskini pojawiło się słowo.-zaczęłam i złożyłam ręce.-Niewiem co to znaczy i przychodze do ciebie.
-Jake to słowo siostro?-spytał mnie zaciekawiony.
-Asrela...-gdy to powiedziałam Jack wstał i zaczął gniewne chodzić dookoło mnie.
-Że co...Asrela...wiesz co to jest??!!-krzyknął na mnie.
-Niewiem i dlatego przychodzę do ciebie.-odpowiedziałam mu, czułam że wie co to znaczy.
-Asrela...Asrela to nasza siostra. Niewiem jak ona nas znalazła, ale musimy ją skasować.-znów na mnie nakrzyczał.
-Co? Jakie znów skasować przeciesz to nasza siostra.!!-nawrzeszczałam na niego, wstałam i uderzyłam pięścią o stół.
-Nawet jej nieznasz...to właśnie ona zabiła nam rodziców i wypędziła ciebie z naszej rodziny.-gdy Jack to powiedział rozpłakałam się, niewiedziałam co powiedzieć siostra siostre wygnać? To niedorzeczne, chciałabym ją pamiętać ale nawet jej niepamiętałąm. Jack widząc moje szlochanie przytulił mnie.
-Gdzie ona teraz jest gdzie?-chciałam ją zgłądzić ale ...to była moja siostra  więc jak mogłam to zrobić?
-Jest gdzies w pobliżu nie jestem pewien gdzie ale opserwuje cię, chce cię zabić.-wyszeptał mi do ucha. Nagle poczułam nieznajomy mi zapach wilczycy natychmiast zmieniłam się w zwierze ukazałam swe śnirznobiałe kły i wyszłam, Jack zrobił to samo. Gdy byliśmy już na dworze zza drzewa wyszła podobna do mnie wiczyca która odsłoniła swoje kły, i przemówiła...
-Witaj Nikito, a może Niki.?-zaczęła się śmiać.- Pamiętasz mnie jeszcze, poamiętasz ile bólu ci zadałam?-znów się zaśmiała. Moje serce zabolało, kilka lat wcześniej ona zabiła swoich i moich rodziców i wygnała mne ze stada...
-Czego odemne chcesz?-łza spłynęła mi po poliku- Po co przyszłaś? Już wystarczająco bólu mi zadałaś.!-krzyknęłam na nią.
-O nie nie nie...za mało o wiele zamało, żebym była wystarczająco szczęśliwa musze zabić ciebie i Jack'a-uśmiechnęła się szyderczo. Nagle zaczęłam słabnąć niewiadomo z jakich przyczyn, upadłam z braku sił ból ogarnął mnie całą Jack podbiegł do Asreli i szarpnął kłami jej tętnice zaczęła krwawić i padła. Jack zabrał mnie do siebie gdy następnego dnia odzyskałaam siły byłam dziwnie szczęśliwa.
-Co się z nią stało?-spytałam się Jak'a. Nic nieodpowiedział tylko mruknął.-Co się wczoraj stało?!-snów spytałam ostrzejszym tonem.
-Zabiłem ją.-odpowiedział mi bez jakich kolwiek emocji.-Zabiłem.-powtórzył i wyszedł.
~Zabił ją tak poprostu, niebroniła się?-myślą to też wyszłam, zaproponowałam Jack'owi polowanie ten zgodził się bez niepewności. Pobiegliśmy w las a ja ciągle myślałam o wczorajszym koszmarze z Asrelą.
_______________________
Z nudów i na szybko.
Nikita (16:12)