Blog ten, pamiętnik, wymyśliły Aldieb, Lady Killer i Gold Fire, podczas gdy to one opiekowały się stadem. Dzięki nim, możecie poznać historię HOTN, historię wybrańców i chwilę z życia osób ze stada. Ten blog powstał by w jednym miejscu streścić wszystkie nasze opowiadania. `Wandessa.

Czego szukasz?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty

11 lutego 2018

Tajemnica początku istnienia [Aldieb]

Wśród  nocy panowała cisza. Las spowity był mlecznym dywanem. Drzewa, krzewy, gałęzie, wszystko pokryte było śnieżnymi zdobieniami. W głębi wiekowej puszczy, wśród powykręcanych przez czas pni, między dwoma głazami, znajdowała się mała jama. Nora wykopana w ziemi, prawdopodobnie przez borsuka lub lisa, a powiększona przez ciężarną samicę, która od tygodni szukała miejsca na swe leże. Trudno dostępne dla drapieżników i obcych oczu. Do pieczary dało się dojść jedynie wąską ścieżką, lawirującą między krzewami. Teraz samica leżała w półmroku. Nie wyszczubiała stąd nosa od dwóch dni. Jej oddech głośno rozbrzmiewał w małej przestrzeni. Przez otwory w podszyciu leniwie sączyło się światło gwiazd. Przemknęła złoto ślepi, wdychając potężny chaust powietrza. Jej ciałem wstrząsnął skurcz. Nadszedł czas.

***
Tym samym ogłaszam, że narodził się: Kinder Niespodzianka, Tybetańskie Dziecko, Kosmiczny Lejeń, Valkkai Seba!

22 listopada 2013

Dzień Szczerości (21.11.2013)

21 listopada 2013


Dzień Szczerości

21 listopada - Dzień Szczerości

20 listopada 2011

Syn Ołtarza Spalonych serc... [Uptade I] [Seth]

20 listopada 2011

Popołudnie. Mroźny okres jesienno-zimowy. Cóż, jak się okazuje, grota trzyma ciepło. Jak co dzień, setki zwierząt spędza w niej czas. Nawet ciekawe. Ściany jakby złożone z wielu kamiennych płyt, które tworzą charakterystyczne półki, które rezerwują sobie osobniki poszczególnych partii hierarchicznych. Standardowo, górna półka - najobszerniejsza - jest objęta tronem władzy HOTN. W środku, co rzadko się zdarza, odbywał się właśnie "spektakl" popisów. Ktoś odważny postawił sobie jabłko na głowie. Ktoś głupi w nie celuje - z łuku. A może na odwrót? Hmm. Cięciwa naciągnięta przez silną męską dłoń. Strzała źle umocowana, a cięciwa niewłaściwie naciągnięta - Jeżeli mu się poszczęści to zabije tylko 3 osoby. Czemu nie dam se spokoju...-pomyślał. Ale kto pomyślał? Strzała już miała opuścić swoją dotychczasową pozycję, ale powietrze przeniosło głośną falę strzału z broni palnej, której dźwięk odbijał się ogłuszając od ścian. Kula przebiła łuk na pół i powędrowała w sam środek owocu. Chłopak w wieku może 17 lat, a bynajmniej na takiego wyglądał wsunął się cicho do jaskini. Kaptur zasłaniał twarz. Aldieb wygląda na zaskoczoną i nawet nie wie, jak sztucznie próbuje to ukryć.
   -Seth... - Syknęła cicho. Chłopak uniósł kaptur i spojrzał na nią. Teraz dopiero jego twarz i błyszczące szare oczy zobaczyły jej oblicze. Miał nietypowy strój; Na prawym boku zawieszona strzelba, wyglądała na antyk. Na plecach łuk i kołczan. Ponadto długi sztylet schowany w pochwie przyszytej i ukrytej pod kołczanem. Na prawym udzie kieszeń z 3 nożami, miały pióra, więc służą pewnie do rzucania. Na lewym zaś boku mały woreczek z kulami do strzelby. Chwila ciszy. Chłopak zorientował się, że się zamyślił, więc powiedział;
   -Poznałaś mnie? Pani? - Zaakcentował słowo "Pani", na co Aldieb uśmiechnęła się, ale jakby z przymusu. - Przecież - Mówił dalej - Nigdy nie przybierałem jeszcze ludzkiej postaci...
   -Twoja energia, Seth, była i zawsze, zapewne, będzie niestabilna i zawsze rozróżnialna.
   -Tak, prawdą jest, że nigdy nie ustabilizuje mojej energii za sprawą demona, który niegdyś zaszczepiła we mnie Uneven... Wyzbyłem się go, ale od tego czasu wciąż zmieniam postacie i moce, bo nie potrafię tego kontrolować. Wolno i spokojnie począł wchodzić na ścieżkę wykutą jakby czarami na półkę, gdzie siedziała Aldieb. Była przeznaczona tylko dla członków Rady, ale z niewiadomych powodów on zawsze tam towarzyszył podczas ważnych rozmów. Traktował to miejsce jak dom. Nikt nie zauważył jak zmienił postać. Stał się błękitnym wilkiem. Dalej dreptał, jakby kulejąc, na swoje miejsce.
   -Miło Cię znów widzieć - Powiedziała.
   -Mi również - Odparł. Zasiadł na krańcu skały, gdzie dostrzegał całe stado. Także wielu ludzi, którzy przejęli inicjatywę stada i posiedli moc zmiany w zwierzę lub na odwrót.
   -Nazywam się - Rzekł dostojnie i z gracją zwracając się do nowych, którzy go nie znają. - Seth, Della San De Kairn, czyli; Seth, Syn Ołtarza Spalonych Serc. Jestem złodziejem dusz. Chciałbym - Zwrócił się do Alphy - Znów posiąść możność bycia członkiem Korpusu Zwiadowców. Przydziel mnie, gdzie chcesz, bylebym tylko był Zwiadowcą. - Urwał. Nie miał już nic do powiedzenia dla nowych. Tylko wiele do usłyszenia od swych starych przyjaciół. Przeprosił stado skinieniem głowy i udał się z Radą i kilkoma innymi wgłąb czeluści półki jaskini. Cieszył się, że znów tu jest. Że znów... Ma mroczną tajemnicę...
-----
Żeby nie było:
Imię: Seth, Della San De Kairn.
Wiek: 8 lat. (Jako wilk)
Hierarchia: Czyt. opowiadanie.
Lubię/ nie lubię: Tej właśnie rubryki (Nie lubię)
Fota: http://vantid.deviantart.com/gallery/#/d3a9e91 (Chyba legalna)
Nie chce mi się tu rozpisywać, więc to chyba starczy, jeżeli nie to piszcie.
Dziękuję, do następnego. 
[Update I]
GG: 22973379
PS.: Dzięki Kitsune.
                                                                                          //Seth
Seth (09:51)

14 marca 2011

Żałoba

14 marca 2011

Siostro,
Która błądzisz teraz w labiryncie mogił.
Siostro,
Która straciłaś przed dniem jednym życie.
Siostro
    Ukrywałaś urazę do mego lica.
Bo wciąż byłam kimś bliskim. Jedna z nielicznych.
Siostro.
Dziś klękam przy Twym grobie. Lecz łzy nie uronię. Bo spotkamy się jeszcze nieraz...

*Irbisica od kilkunastu minut myślała, jak przekazać wiadomość Stadu, które zebrane już na polanie, wyczekiwało jakiegokolwiek słowa od samicy. Nie potrafiła zebrać myśli. Nie potrafiła zebrać słów. Ułożyć ich tak pięknie, jak kiedyś. W końcu odwróciła się frontem do obecnych. Z oczu niemożna było wyczytać żadnych stanów psychiki.*

Jeszcze nie tak dawno zastanawiałam się, jak wszyscy skończymy.A raczej, jak to się potoczy, kiedy wiek zrobi swoje i jak zapałki będziemy podpalani czasem. Aż w końcu żar dotkliwie nas oparzy, stawiając przed jednym z trudniejszych wyborów, jakie przyjdzie nam podjąć.
Piszę jednak z innego powodu.
Glola. Pamiętacie? Pamiętacie. Znacie? Powinniście. Wczoraj wydała z siebie Ostatnie Tchnienie. Nie wiem, czy mam tu pisać długie powieści i opowiadać, jaka ona była, czego dokonała lub rozżalać się i wylewać z siebie łzy z powodu jej śmierci.
Wiem jednak, że dla Stada Nocy była kimś więcej, niż Bethą, czy nawet założycielką. Była przyjaciółką wielu z Nas. Dzięki Niej znaleźliśmy dom. Dla wielu ten jedyny. Ten, który trwa od trzech lat, prawie nieustannie podtrzymywany przy życiu. Tak naprawdę tylko kilka osób znajdujących się tutaj,wie, jak ważnym „elementem”, o ile mogę użyć tego określenia, była. Żadne słowa tego nie opiszą. Dla wielu jej postać zostanie jedną niewiadomą. Inni jednak stracili bliską sercu przyjaciółkę, siostrę. Nic jej nie zastąpimy. My o tym wiemy.
Mogłabym opowiadać, ile to zrobiła dobrego, ile złego, jednak boję się, że na początku mojego wywodu, już byście usnęli.
Myślę, że zasługuje Ona na pamięć. Nawet tych, którzy nie mieli okazji jej poznać. Bo stworzyła coś ogromnego.
Z tego też powodu, razem z Aldieb, ogłaszamy tygodniową żałobę Stada Nocy. Żadnych ognisk, żadnych (mini)imprez. Na ten czas wstrzymane także będą konkursy. Proszę także o powstrzymanie się od publikowania opowiadań. Pragnę wręcz, by ten post pozostał widoczny dla każdego, nawet przelotnej osoby.


Nie wiem, czy to jakiś mały szok, ale nie umiem wydusić z siebie więcej.
~Aspeney
Rada HOTN (18:14)

25 lutego 2011

Fotka i... opowiadanie? [Corey]

25 lutego 2011

No więc tak. Wiem, że dawno, a raczej nigdy nic nie piszę, ale akurat mi się nudziło więc...
Aha to tak po pierwsze chyba jednak poproszę o zmianę fotki: klick.
Otóż Korek nie umie się już zmieniać w wilka gdyż ponieważ za dużo był kotkiem. Z resztą ta postać mu się podobuje i tak ma być.
Senk ju.
Jak wam się nie chce czytać to nie zmuszam, to moje wypociny z przypływu emocji i...no cóż, te postacie ciągle męczą mnie na gadu.
***
  Był już późny wieczór. Wiał zachodni wiatr, który z chwili na chwilę stawał się coraz silniejszy. Gęste chmury, zero gwiazd, wszystko wskazywało na to, że noc nie będzie wesoła. Całe stado smacznie spało, oczywiście poza markami nocnymi i tymi, którzy pilnowali granic. Jednak nawet strażnicy już znudzeni swoimi obowiązkami kołysali się na lewo i prawo smagani wichrem. Z krzaków wyłoniło się cętkowane stworzenie, zupełnie rześkie z szeroko otwartymi ślepiami. Duży samiec rozglądał się na boki. Najwyraźniej kogoś szukał. Był jakiś nietypowo przygnębiony i zachowywal się jakby dusza opuściła jego ciało. Wlókł się po gęstej trawie w stronę granic. Ominął wartowników nawet nie tłumacząc się słowem i ruszył w kierunku otwartych terenów. Z doświadczenia wiedział, że niewiele członków udaje się na polany, no chyba że polują na coś większego, jednak zazwyczaj szwendają się po lesie. On jednak wolał dzisiejszej nocy udać się gdzieś dalej. Szedł coraz wolniej gdyż dopadało go już zmęczenie a przecież nie był urodzonym podróżnikiem. Oczywiście nie docenił też piękna które go otaczało. Wszedł właśnie w bardzo gęsty zagajnik który wyglądał jakby w ogóle nie spadł tu śnieg. Ziemia była wyjątkowo sucha i pokryta liśćmi i kępami traw i niskich krzewów. Było już bardzo ciemno gdy znów wyszedł na otwarta przestrzeń. Tam już nie wytrzymał i upolował sobie małego zająca co oczywiście nie zabrało mu wiele energii więc po krótkiej przerwie był w stanie ruszyć dalej. Właściwie nie wiadomo co podkusiło go by wyjść tak daleko poza tereny. Przecież nigdy nigdzie nie wychodził. Teraz najwyraźniej coś ciągnęło go w nieznane, może ciekawość?
  Pół drogi patrzył cały czas pod nogi nie próbując nawet zapamiętać drogi powrotnej. Nawet gdyby się zgubił, pewnie nie miałoby to dla niego większego znaczenia. Był po prostu obojętny na wszystko i miał wrażenie, że poradzi sobie gdziekolwiek by nie trafił. W końcu stanął na chwilę by się rozejrzeć i wrócić z krainy marzeń na ziemię. Jednak nawet jego wybujała wyobraźnia nie stworzyłaby tego co zobaczył. Zaczynał się akurat rzadki lasek  liściasty obok którego płynął strumyk. W głębi drzew paliło się światło i już do jego bystrych uszu dobiegał gwar. Jaguar obejrzał się za siebie jakby nie dowierzał, że znalazł zupełnie przypadkowo jakiś obóz. Nie pozostało mu nic innego jak sprawdzić co kryje się dalej.
  Tym razem szedł ostrożnie. Uważał na każdy patyczek pod łapami, im głośniejsze były hałasy tym niżej się schylał i starał się być niezauważony. Dochodził już do centrum zamieszania i zorientował się, że w tym nietypowym obozie są sami młodzi ludzie, a raczej wampiry, co odkrył po następnych kilku chwilach. Była ich okrągła dwudziestka. Jak widać nie obawiali sie niczego z zewnątrz w tak licznej grupie, gdyż nawet nie mięli namiotów. Gdzieniegdzie tylko wokół dużego ogniska leżały koce i torby - jakby podróżnicze, ale oni sami na wielkich wędrowców nie wyglądali. Samo zwierzę było już trochę zakłopotane. Nie wiedział co zrobić, nie poznał jeszcze żadnego z wampirów, aż około trzech metrów od niego nie zatrzymała się pewna dziewczyna. Oddaliła się trochę od ogniska więc wyczuła już intruza. Blond-włosa rozglądała się na boki z bystrym wzrokiem i rozłożonymi rękoma. Jedną dłoń trzymała blisko pasa gdzie zapewne miała nóż. Gdy tylko jej wzrok skierował się ku krzakom w których ukrył się jaguar odwrócił się i popędził w stronę z której przybył. Myślał, że zdążył jej uciec, niestety po kilki chwilach usłyszał jej lekkie kroki a następne kilka chwil potem został brutalnie przewrócony na ziemię i przygnieciony do niej tak by nie mógł oddychać. Dopiero teraz, gdy światło ognia już nie świeciło mu w oczy przyjżał się jej z bliska. Ze zdziwienia otworzył szeroko pysk, ale wampirzyca uznała to za agresywną postawę więc zamachnęła się swym poręcznym nożem celując prost w jego krtań. On wykorzystał resztki sił by zmienić się w kogoś kogo lepiej pozna, a więc wampira. Na to blond-włosa otworzyła szeroko szkarłatne oczy i wypuściła z ręki sztylet którym właśnie zamierzała uśmiercić swego przyjaciela.
 - Ami? - wykrztusiła z siebie ledwo słyszalnie po czym natychmiast z niego wstała i zakryła usta obiema rękoma.
Chłopak wstał o własnych siłach, bo przecież nikt nie pomógłby mu w takich okolicznościach, otrzepał się i spojrzał na nią spode łba.
 - Zgadza się. Cześć Lissia. Mogę wiedzieć co wy tutaj robicie? - Podparł się jedną ręką o bok a drugą zmierzwił roztrzepane włosy.
 - Amiiiś! Co TY tu robisz? Sam w takim buszu? Gdzie uciekłeś rok temu? Myślałam że wróciłeś do siebie... - Dziewczyna opuściła ręce ale machała nimi nerwowo jak widać podekscytowana tym co ją spotkało.
 - To Ciebie nie dotyczy. Ja tu jestem... - Ale przecież nie mógł powiedzieć skąd się tu wziął. Nikt ze świata zewnętrznego nie wiedział gdzie teraz przebywa, a więc nadal musiało to pozostać tajemnicą. - Jestem na wyprawie...Ci o których ci mówiłem wysłali mnie na...na misję. Musze przejść...trening. Tak, zadanie. mam zadanie do wykonania dlatego mogę sie zmienić z kota aby szybciej podróżować. - Jak dotąd nigdy nie udało mu sie tak dobrze wymyślac na miejscu, a że pierwszy raz udało mu się to tak...prawie naturalnie sam z siebie dumny uśmiechnął sie lekko i rozejrzał na boki.
 - Oj chyba coś bujasz...w każdym razie zmieniłeś się...Jesteś bardziej...poważny?
 - A co przyzwyczaiłaś się, że jestem infantylnym głupkiem? Fajnie wiedzieć. Nieważne. Skąd się tu wzięliście?
 - Łowcy wyrzucili nas z Akademii i dyrektor polecił nam udać się.. - Tu wskazała palcem w felerne miejsce z którego przyszedł nasz podróżnik. - o tam. Nie wiem gdzie nas to zaprowadzi.
 - Ja wiem. Stamtąd przyszedłem. Właściwie są tam same niebezpieczne zwierzęta. Nic ciekawego. Polecałbym iść na południe. Tam prędzej znajdziecie pomoc.
 - Skoro tak mówisz... - Lissia zawsze mu wierzyła i bezgranicznie ufała co pomogło mu odwrócić niebezpieczeństwo od stada. Chociaż właściwie jego głównym celem było 'nie wpaść w kłopoty' a więc trudno uznać jego czyn za szlachetny. Dziewczyna już miała zawracać, ale chwyciła chłopaka za rękę i zaczęła ciągnąć w stronę obozowiska. - Chodź do nas. Jest Satoooś, Trey, Akiś i inni który na pewno chętnie się z Tobą zobaczą. Zjedz z nami! - Wampirzyca znów się radośnie uśmiechnęła i pociągnęła go mocniej za rękę. Jemu trudno było jej zaprzeczyć, ale przecież nie mógł się zgodzić.
 - Nie mogę. Sorry, mam ograniczony czas. Nie zjem z wami... - odpowiedział dość smutno. W końcu chętnie usiadłby w cieple wśród przyjaciół, posłuchałby ich opowieści i sam podzieliłby się zmartwieniami. Jednak to wszystko związane było z zagrożeniem więc musiał oprzeć się pokusie.
 - No wiesz co, odtrącać taką ofertę. No dobrze, ale skoro masz tak ważne zadanie nie mogę Cię zatrzymywać. - Lissia wyraźnie posmutniała co znaczy ze uwierzyła w każda jego bzdurę. Jednak znów musiał się powstrzymać od triumfalnego śmiechu. - Ale zobaczymy się jeszcze?
 - Taak. - Odpowiedział prędko zanim jeszcze zdążył się zastanowić i tego pożałować gdyż dziewczyna przykleiła się do niego i zaczęła mamrotać pod nosem coś niezrozumiałego. Bezradny chłopak patrzył się tępo w dal czekając aż go puści i da mu uciec od problemu. Pewnie w innej sytuacji chętnie by z nią powspominał i spędziłby trochę czasu, jednak tym razem po prostu nie chciał o tym myśleć i zmuszać się do odmawiania sobie kolejnych przyjemności. Gdy wreszcie go puściła od razu odsunął się kawałek
 - Musze biec. Pozdrów towarzystwo. I pamiętaj, że macie iść na południe, ja tym czasem umykam w nieznane. Arrivederci. - Posłał jej wdzięczne spojrzenie i już nie czekając na odpowiedź odwrócił się i w locie zmienił z powrotem w dużego cętkowanego kota.
Lady Dracula jeszcze chwilę stała w miejscu aż przyjaciel nie zniknął jej z pola widzenia po czym popędziła w stronę obozu w którym czekali inni niczego nie świadomi uciekinierzy.
  Jaguar dzikim pędem udał się w stronę swego stada. A jednak zapamiętał drogę powrotną i każdy szczegół który mijał w drodze ku przygodzie. Cały czas w głowie miał obrazy z jego przeszłości. Ciężko było mu zapanować nad emocjami, w końcu nigdy nie spodziewałby się ich tu, tak blisko nowego domu. Tego właśnie chciał uniknąć i zmienił się w leniwego ważniaka. Uniknąć kłopotu oczywiście. Nie chciał miec już nic wspólnego z tym co było. Chciał znaleźć spokojne miejsce w którym już nikt go nie dopadnie. Zanim słońce osiągnęło najwyższą fazę zdołał dobiec do granic i wtedy obiecal sobie, że więcej bez przyczyny nie opuści stada. Nie samemu.
***
Dum dum dum duuum. Mroczne zakończenie. Dziękuję dziękuję. Taaaa. Lissia sie mnie przyczepiła i każe mi być aktywnym w Akademii ale mi się nie chce bo...a to nieważne. Po prostu chciałem w sposób...em jakby inny przedstawić sytuację w której się znajduję. Jestem trochę zakłopotany...
Corey (22:50)

16 lutego 2011

Poczta Walentynkowa 2011.

16 lutego 2011

Taaak, po 3.. yy.. 4? 3? no nie ważne... o.o po kilku dniach nieobecności, powróciłam. :D
Ciesze się że impreza walentynkowa wyszła^^
A teraz czas na opóżnione walentynki ;3

Do Iretha.
Kocham Cię bardzo- nie ukrywam tego
Bo ukrywać miłość to coś okropnego!
--
Od Iretha.



Do Luny xD Link do piosenki *-* http://korba-crank.wrzuta.pl/audio/ayaQNS53IzE/brayan_adams_-_everything_i_do I do wrzystkich pań: xD Wesołych walentynek pełnych szalonej miłości |D
--
Setenes



For Tee.
Pamiętam dzień.

Ten dzień w którym spotkałam Cię po raz pierwszy.
Pamiętam go jakby był on dniem wczorajszym.
Mimo że rok czasu minął...
Stałeś niedaleko mnie, spojrzałam na Ciebie.
Gdy ruszyłam obejrzałam się jeszcze za siebie
Czy to był błąd?
Ułamek sekundy sprawił że znalazłeś się w moim sercu
W głębi mojej duszy
Ukrywałeś się w niej przez kilka następnych miesięcy
Jesteś tu wciąż
Choć nikt tego nie chce.
A Mimo to
Każde miejsce kojarzy mi się z Tobą
W każdym moim śnie odgrywasz główną role
Słowa składam w całość tak, że tworzą opis Ciebie
Mogłabym napisać imię Twoje na niebie
Choćby opuszkiem łapy
Dla Ciebie wejdę na najwyższy szczyt i wykrzyknę dwa słowa
Kocham Cię!
Czy wiesz co to oznacza?
Nie potrafię żyć bez Ciebie.
Wstaje rano z radością na twarzy.
Biegnę tam gdzie mogę Cię ujrzeć.
Kocham, to miejsce.
Dzień w którym mogę Cię podziwiać jest jak okruszek chleba dla żebraka
Jak kropla wody dla spragnionego
Jak promyk nadzieji dla przegranego
Stałeś się częścią mnie
Jak to się stało?
Nie wiem..
I nie chcę wiedzieć.
...
..
.

~Jen.


Drogi Acebirze 
W dzień Świętego Walentego,
Moc całusów, nie jednego,
Uśmiechu na twarzy,
Możesz nim innych obdarzyć.
Szczęścia i wielu niezapomnianych chwil,
Prosto z serca,
Śle Twoja Ever - Forever.
:3
I piosenka z dedykacją special for you.
http://www.youtube.com/watch?v=xN0FFK8JSYE&NR=1
Abyś wiedział, że ciągle o Tobie myślę.
 
Mój Luśku
Wsparciem zawsze darzysz mnie,
Za to właśnie kocham Cię
Zawsze wysłuchasz, wesprzesz, pomożesz
Że aż powiem ' Ożesz Bożeż ' ( O_O'' ).
W dniu Świętego Walentego
Sister.
8DD'
I super song Kultu, który uwielbiam.
http://www.youtube.com/watch?v=DqBuIaa2-_s
Wiem, że lubisz ten zespół, mam nadzieję, że tą piosenkę też. C:


Do Anaid http://img189.imageshack.us/img189/7764/1839mtyserduszka.jpg
http://www.youtube.com/watch?v=XeKH33o1Lnw
Nawet nie wiem An jak wyrazić swoje uczucia do ciebie..Po prostu kocham cię jak wariat i nic tego nie zmieni.Nie chcę niczego zmieniać,niczego dodawać (no może chciałbym być częściej dla cb ),ale czuję się wspaniale i niech tak pozostanie.
--
Acebir



Dla Alethii
Nie zawsze można kochać,
Nie zawsze ocierać łzy,
Lecz można się przyjaźnić
Po prostu jak ja i Ty.
--
Od Iretha.



Do Korka
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku, Mój najdroższy uke.
--
Twój seme.



Dla Jenny
Jesteś jak oddech ziemi zroszonej rannym deszczem.
Jesteś słonca promieniem,który świeci mi jeszcze.
Jesteś jak słowik, który do mnie co wieczór przylatuje.
Jesteś...I za to Ci dziękuję!
--
Tee



Yyyybydybydbydbydby... ^^'
Wszystkiego naaaj najjj, dobrego seksu w walętyłki, bicia pejczem i mnóstwa kondomów od Deścisławy
dla Kits :3--
Desia


To wszystkie walentynki.
Ja powiem jedno. Kocham Was.
`Aldieb
Rada HOTN (20:20)

8 lutego 2011

powrót -> mini opowiadanie -> przypomnienie :o [Jenna]

08 lutego 2011

   Nie mogę się przyzwyczaić.. Być może nie potrafię.. Kto wie? Kiedy przechadzam się po świecie wciąż czuję się obserwowana. Na każdym kroku jest przy mnie. On jeden podąża mym śladem. Alvas. Demon w ptasiej wersji, mało kto miewa ptasie demony. Ale chwila moment... demon? Przecież nigdy nie miałam u boku czegoś takiego. Kogoś kto będzie mi wierny i posłuszny nawet wtedy gdy zgaśnie wszelka nadzieja. Siadam na śniegu, lustrując po nim zaciekawionym spojrzeniem. On siedzi na gałęzi przyglądając mi się ze spokojem. Ja milczę, on milczy. Milczymy. Wokół panuje cisza. Żaden z nas nie zamierza sę wychylić by jako pierwszy się odezwać. Bo tak jest lepiej. Lepiej? Tak, chyba tak. Wreszcie jest ktoś kto rozumie moje problemy, lepiej niż ktokolwiek. Po chwili odkryłam że rozumiemy się bez słów. Poczułam jego głos w głowie, w umyśle. Wiedząc że to on, uśmiechnęłam się i wstałam ruszając dalej. Przemawiał tak kojąco i łagodnie. On równierz ruszył przeskakując po gałęziach, wznosząc się i opadając. Rozmowa z nim sprawiła że stałam się pewniejsza siebie. Wierzę w to że będziemy stanowić zgrany zespół....
*~*~*~*~*
Wróciłam.. Już tłumaczę dla tych którzy nie wiedzą..  dwa tygodnie temu jeszcze przed feriami spalił mi się komputer @_@' musiałam czekać dość długo żeby pojawił się nowy.. Ale grunt że już jestem :D
*~*~*~*~*
Przypominam o konkursie, bo znowu nikt nie oddał pracy.. macie jeszcze 2 dni!
Link do szczegółowych informacji macie w  linkach nad notkami.
Jenna (13:49)

7 lutego 2011

Dno wyobraźni Kity ! :D [Kitala]

07 lutego 2011

Dobraaa to teraz włączcie swoją ulubioną piosenkę i czytajcie co tam dla was zmajstrowałam ^^
=========================================
"Dno wyobraźni -.-"
Wesołego jajeczka oraz zdróweczka,
pomieszania w głowie w kapciach o wschodzie,
różowych kucyków na dnie strumyku,
wesołego kicania w dzień polewania,
pod choinką kocura który wygna szczura,
"uśmiechu na buzi" jedynakom się mówi
chyba dobiega końca chwilowa Kitowena,
pożegnać się muszę nim mnie dopadniecie,
i nowy przysmak zgotujecie,
nadziewana Kita to nie lada rarytas,
na waszych stołach już od wieczora... ;3
================================
Uff dobiegłam do końca. ^^ Mam nadzieję że nikt nie umarł ze śmiechu. ;>
No niby krótkie ale trudno było wymyśleć -.-. Tiaa pomieszałam w tym wierszu wszystko..
||THE END||
Kitala (18:04)

24 sierpnia 2010

Cios za cios. [Joker]

24 sierpnia 2010
Siemanko błazny. Co słychać, co? Bez zbędnych wstępów. Nie będę salonowym pieskiem. Dołączyłem, bo sądziłem, że spotkam ludzi inteligentnych a nie bandę osłów. Co wy sobą reprezentujecie? Chat HOTN- zbiorowisko dziewczynek, które udają niedoruchane Barbie. Rozumiem ten wiek, ale serio naturalność jest w modzie. Regulamin chatu.. dobre- po co wam on skoro i tak nikt go nie przestrzega. Wasza zajebistość to obrażanie ludzi za ich plecami. Szczerze- to więcej mówi o was niż o osobie, której dupe obrabiacie. Na przyszłość larwo, jeśli chcesz mówić o mnie to w mojej obecności. Zapewniam, że jeśli spotkamy się na mieście wspomnisz ten atak. Przykro mi, ale nie dam skurwielom pluć na swoje. Nie piszę tego by być kimś. W moim świecie za chamstwo nikt nie jest dżentelmenem. Skoro oceniacie ludzi na podstawie stereotypów to serdecznie gratuluję. Skumał każdy? Sprawdźmy. Kocham hiphop i nikt tego nie zmieni. Rap był ze mną już wtedy, gdy odcinali mnie przy pępku. Dotarło? Ten „syf” to moje życie. Możesz nie lubić tej muzyki-nie ma musu- ale morda o mnie. U was nie znalazłem tolerancji ani pomocy, o której tak rzetelnie rozwodzicie się w swoich regulaminach. Ludzie tu klaszczą jak coś nie pójdzie. HOTN to faktycznie rodzina, sęk w tym, że od dawna zamknięta. I co teraz czujecie młodzi, bystrzy? Chcecie mieć nad wszystkim kontrolę. No to dalej wyznaczcie mi alternatywy właściwego zachowania. Kto nic nie wie, musi we wszystko wierzyć. Kłótnie zniszczyły wiele relacji w moim życiu, ale ja wiem, co myślę i na fałsz, jaki tu panuje się nie godzę. Jak mawiał Stefan Wyszyński „człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi”. Mam nadzieję, że dotarło. Ta notka to produkt punktu 10 waszego regulaminu „prawa i obowiązki”. Zrozumieliście?

Życzę zdrowia.Joker. (14:53)

10 maja 2010

Misja uratowania Gloli - plan

Uczestnicy: Mi Chan, Apium, Wandessa, Myles, Viera, Aldieb, Venus, Miu Miu, Birdlay, Kirke, Quick Furious, Aspeney i Szera

1. Droga do Szamana. Mi Chan 
2. Rozmowa z Szamanem. Apium
3. Zadanie – Znajdź klucz do serca Guohilli i przynieście mi Go. Wandessa 
4 Zadanie – Przynieście mi krew Yeti. Myles
5 Zadanie - Idź do Starej Kopalni, tam pogadaj z Ian'em. Po zejściu niżej zobaczysz samotnego strażnika skręć koło niego w boczny korytarz. Zabij pełzacze i zabierz koło zębate. Wróć do Ian'a on skieruje cię do Ashgan'a. Ashgan każe ci znaleźć kilku strażników świątynnych, poczym pozwoli ci otworzyć (kołowrotem) bramę. Wejdź do jaskini, dojdziesz do miejsca z fosforyzującymi ścianami, tam znajduje się Królowa Pełzaczy, zabij ją mocą ognia. Viera
6. Zadanie – Znajdźcie i przynieście mi magiczne zioła, które rosną tylko i wyłącznie w Lesie Śmierci. Aldieb
7. Zadanie - Odwiedźcie dziesięciu chorych i pomóżcie im w potrzebie. Venus
8. Zadanie - Uwięźcie Inasha w Smoczej Grocie. Miu Miu
9. Zadanie - Uratujcie stado wilków przed wirem czasoprzestrzeni. Bird
10. Zadnie – Przynieście mi pióro z łusek krokodyla, które musicie zdobyć sami i je zrobić. Kirke 
11. Zadanie – Zróbcie dziesięć grupowych przysiadów. Quick Furious
12. Zadanie – Uratuj śpiącą Księżniczkę Światłości. Aspeney
13. Zadanie – Odnajdźcie Panią Ziemi i przynieście od Niej kwiat lotosu. Apium
14. Zadanie – Znajdź na Ścianie Mroku pięć znaków żywiołów. Wandessa
15. Zadanie – Dotrzyjcie nad ocean i wysłuchajcie śpiewu Syreny Matshabishi. Viera
16. Zadanie – Przynieście mi asafoetidę, która rośnie dziko w Azji. Aldieb
17. Zadanie – Odnajdźcie kamień górski i przynieście mi Go. Venus
18. Zadanie – Pokonajcie stado potężnych troli, którzy starają się pokonać plemię Yakodashi. Miu Miu
19. Zadanie – Odnajdźcie Księgę przeklętych, drogę wskaże Wam mieszkająca na zachodzie księstwa Gorrati Quinna. [Spotkanie z Gorrati ] Birdlay 
19. Zadanie – Odnajdźcie Księgę przeklętych, drogę wskaże Wam mieszkająca na zachodzie księstwa Gorrati Quinna II. [Odnalezienie księgi] Kirke
20. Zadanie – Udostępnijcie mi drogę do góry Samodaya. Szera
21. Zadanie -  Wesprzyjcie w walce przyjazną watahę. Aspeney
22. Zadanie – Sporządźcie miksturę, według listy, którą da Wam Księżniczka Pogeris z Nowogerii. Quick Furious
23. Zadanie – Odnajdźcie zaginiony gatunek nietoperzy. Apium
24. Zadanie – Uratujcie plemię ludzi przed powodzią. Wandessa
25. Zadanie – Przeprowadźcie bezpiecznie przez puszczę Mongolską zagubioną watahę cienia. Myles
26. Dojście do teleporu w Krainie Lafayty. Viera
27. Wędrówka przez krainę, znalezienie teleportu. Aldieb
28. Walka z obrońcami teleportu i zwycięstwo, pomagał nam w walce tajemniczy cień. Venus
29. Wędrówka po nieznanej krainie. Miu Miu
30. Spotkanie ze Światłością. Birdlay
31. Test Światłości. Quick Furious
32. Test Światłości cz.2. Szera
33. Zamach gobelinów na Światłość i uratowanie Jej. Aspeney
34. Obietnica Światłości i rozmowa z nią. Apium
35. Powrót Gloli i wszyscy mają radochnę. Mi Chan

Cały czas łaził za nami jakiś cień i proszę to uwzględnić.

Jeśli komuś coś się nie podoba to zgłaszać to do mnie, albo do kogoś innego O_O Obgadajcie to najlepiej wszyscy.

[Wykonana została jedynie pierwsza część.]