Blog ten, pamiętnik, wymyśliły Aldieb, Lady Killer i Gold Fire, podczas gdy to one opiekowały się stadem. Dzięki nim, możecie poznać historię HOTN, historię wybrańców i chwilę z życia osób ze stada. Ten blog powstał by w jednym miejscu streścić wszystkie nasze opowiadania. `Wandessa.

Czego szukasz?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozalia. Pokaż wszystkie posty

11 marca 2012

Opowiadanie związane z domem. [Rozalia]

11 marca 2012
 
(za wszelkie błędy i trudności w czytaniu przepraszam, zaczynam od nowa.) 
 Opowiadanie na obecność, miałam wenę na coś innego, ale skoro musi być związane ze stadem…:
  [...] Niebiesko-włosa zaczęła biec w stronę lasu widząc jak Lilium zaczęła wirować w powietrzu spadając w dół. Bała się, cholernie się bała. Jeżeli jej się coś stanie.. Zaczęła biec szybciej mimo to, że nie miała już prawie sił. Brakowało jej powietrza w płucach, wzięła szybki głęboki oddech dobiegając do lasu. Pełno wielkich, starych drzew – to bardziej pogorszyło sprawę. Zatrzymała się, usłyszała hałas, pobiegła w tamtą stronę. Widząc, że nic poważnego jej nie jest odetchnęła z ulgą. Wylądowała na młodym lasku. Dziewczyna podeszła do potężnego smoka i sprawdziła czy aby na pewno wszystko w porządku. Wyszła z tego bez szwanku, tylko kilka ran, siniaków, zadrapań. Bez złamań. To dobrze. – Musimy bardziej uważać na Dor’ra. – Szepnęła do szarego zwierzęcia z widocznymi czarnymi i pomarańczowymi znamionami…. Potrząsnęła głową wyrywając się z zamyśleń. – Stop! Przecież nie przeczytam tego w szkole.. – Powiedziała sama do siebie zgniatając kartkę i wrzucając do kosza. Westchnęła cicho myśląc jeszcze nad czymś.. Wzięła długopis do ręki i zaczęła pisać na nowo. Zwykłe, bezsensowne opowiadanie na polski. Mogła nie chodzić do szkoły, lecz to byłoby zbyt niebezpieczne jeśli chodziła do miasta.. Psiaki przyczepiają się wręcz wszystkiego. – To już ostatnie miesiące..- Szepnęła. Później wkręci kit, że się wyprowadza. Pomysł ze szkołą nie był jednym z najlepszych.
 Napisała cokolwiek i miała już wszystko z głowy na cały weekend. Ubrała się, wyszła z małego domu zamykając za sobą drzwi na klucz. Szła przez miasto w stronę lasu. Uśmiechnęła się znacznie wchodząc w głąb ciemnych gęstwin. Przeszła długi kawałek w postaci człowieka, zmieniła to jednak. Na tereny Herd Of The Night weszła jako klacz o niespotykanej maści i odmianami. Z dala już było widać większość członków stada. Przywitała się z nimi i przeszła dalej, dawno tu była. Cóż, szkoła. Usiadła pod drzewem jak zazwyczaj to robi, odetchnęła cicho. Z ulgą. Z ulgą, że jest już tam gdzie jej miejsce na ziemi..

11 listopada 2011

Bezsensowne. [Rozalia]

11 listopada 2011
Bezsensowne.
Długo rozmyślała nad tym jak zacząć, od czego zacząć.. Po takiej przerwie wiele się zmieniło, a może nic? Chciała czuć się jak dawniej jednak zdała sobie sprawę z tego, że nie każdy jej lubił. Ona zawsze tylko natarczywie przeszkadzała innym. Może to i prawda? Tego nie wiem..
-Nie wiem, nie wiem nic.. - szepnęła spoglądając w dal, błądząc wzrokiem po dobrze znanych terenach. Jej powieki opadły. W głowie pustka i wielka chęć napisania wszystkiego co leżało jej na sercu. Tylko po co, po co.. żeby się wyżalić jak jakieś dziecko? Bywało i tak....
~~
"Rooooz !!! Wstawaj !! - Otworzyłam oczy spoglądając na kilka 'Bananów' chcących mnie obudzić.",....
"Ciemna postać zbliżała się z każdym krokiem a raczej to ja do niej. Spojrzał na mnie. Ten wzrok."............
"Zdziwiła się bardzo gdy jej kołdra, którą przytuliła zaczęła się chichrać ( D: ). Otworzyła oczy lekko zdziwiona i przerażona, puściła "kołdrę" a ona zamiast leżeć jak normalna kołdra, objęła ją mocno i przytuliła.",.........
"Jej uśmiech, te oczy - pierwszy raz od bardzo długiego czasu na jej twarzy pokazały się zmarszczki wywołane uśmiechem na ustach, w oczach zaświecił płomyk nadziei." ..
Zaśmiała się do siebie otwierając oczy. Urywki z pamięci. Kiedy to było.. to tak dawno, te dawne czasy. Czy dużo się zmieniło? Nie można tego oszacować. Może nawet nic się nie zmieniło, a może zmieniło się wiele. Choć ponoć, to ludzie się zmieniają wraz z nimi inne rzeczy. Tylko wspomnienia zostają dlatego pamiętajmy o nich. Zapamiętajmy dokładnie te momenty w życiu, w których cieszyliśmy się, płakaliśmy, zachwycaliśmy, zakochiwaliśmy.. To co było nigdy nie wróci jednak zostanie w nas. Westchnęła cicho. Spacerowała rozglądając się wokół. Cały świat miał niebawem zostać pokryty białym puchem. Za każdym krokiem była dalej od domu.. Coraz dalej, dalej, dalej, i jeszcze dalej...
Rozalia (20:33)

23 lutego 2011

Wena przyszła[...] cz.II - ostatnia. [Rozalia]

23 lutego 2011

Zniewalająco krótki tytuł i może coś wyskrobię.
_________________
podkład: klik
  Czas się zatrzymał.. Wszystkie wspomnienia z dawnych lat przewinęły się przez głowę ich obojga. Ona z łzami w oczach nie mogła wydusić z siebie nic. On zaś obejmował ją kurczowo jakby miał ją zaraz stracić - a nie chciał. Już nie wiedziała w co wierzyć. Czy to sen?, czy to wszystko złudzenie?, czy.. czy to wszystko prawda? - myśli biły się ze sobą. Żadne jednak nie wiedziały co jest prawdą, a co nie. Przynajmniej serce było szczęśliwe a brzuch wypełniały motyle. Oboje nie wiedzieli co zrobić, jakich słów użyć. W sumie to nic dziwnego zobaczyć ukochaną osobę po ponad 2 latach rozłąki. Jednak najwspanialsze, że ich ogień nie wygasł. To nie było jak zwykła zapałka, prędzej można by powiedzieć: zapalniczka, w której nie kończy się gaz. Jedna chwila - dla nich wieczność.
***
  Jej uśmiech, te oczy - pierwszy raz od bardzo długiego czasu na jej twarzy pokazały się zmarszczki wywołane uśmiechem na ustach, w oczach zaświecił płomyk nadziei. Wszystko jak gdyby było bajką, ale nie - to było życie. Czyżby życie nabrało kolorów? Ktoś musiał pacnąć paletą tęczy w jej życie, inaczej tego nazwać niemożna.
  Chłopak wstał z łóżka biorąc ją na ręce po czym postawił na ziemię. Przytuliła go jeszcze raz, jeszcze mocniej.. Złożył na jej ustach pocałunek..
(tutaj za podkład robi cisza v)
  Rozalia wyrwała się z rozmyślań. Trzasnęła pięścią w blat biurka z hukiem odsuwając krzesło. Wyszła z pokoju, wzięła kurtkę i poszła na spacer. Znów otaczała ją szara codzienność...
Rozalia, Vixa, Windy Pani Wiatru (19:45)

22 lutego 2011

Wena przyszła i zaczęła miziać Rozkę, więc ona nie mogła nic zrobić niż napisać opowiadanie. [Rozalia]

22 lutego 2011

Wena przyszła i zaczęła miziać Rozkę, więc ona nie mogła nic zrobić niż napisać opowiadanie.
Na wszystko co będzie napisane poniżej nie biorę odpowiedzialności : D
________________________________
"Gadałem z wiatrem,
Powiedział że nie ma nic przeciwko temu,
Abyśmy wzbili się razem w powietrze i na golasa polatali po niebie,
Także nie ma sprawy." : D
~~
  Niebiesko-włosa dziewczyna szła małą uliczką nucąc sobie piosenkę w myślach. Sama już nie wiedziała czy ma się śmiać czy płakać. Ostatnio tyle się dzieje. Przygryzła wargę spoglądając na dom, do którego krok po kroku się zbliżała. Chciała jak najprędzej znaleźć się w swoim domu, w swoim pokoju, w swoim zacisznym kącie. Drzwi otworzyły się z hukiem z takim samym się zatrzasnęły. Przekręciła kluczyk. Rzuciła kurtkę na krzesło, zdjęła buty i poszła do pokoju. Co prawda nie jadła od samego rana, ale nie miała ochoty na nic. Była już późna godzina, więc ogarnęła się, przebrała i wskoczyła pod ciepłą kołdrę. Mm tak, nie ma to jak wreszcie znaleźć się w łóżku. Jedyne miejsce tak ciepłe i takie wygodne, no prawie. Zaczęła rozmyślać nad tym co wydarzyło się w ciągu ostatniego tygodnia. I było dobrze, i źle. Czy wszystko się ułoży nie wiadomo. Dziewczyna szukała rozwiązania, lecz zawsze na drodze stały jakieś przeszkody. Cóż poradzić. Po dłuższym czasie rozmyślań nawet nie spamiętała kiedy zasnęła w objęciach morfeusza.
  Tak, przyjemny sen. Czuła tylko błogie ciepło i nicość otaczającą ją ze wszystkich stron. Czuła się z tym dobrze, wręcz znakomicie. Kochała takie doznanie jak sen i równie mocno kochała marzyć. Jej wyobraźnia nie miała granic, co czasem było w skutkach fatalne, lecz starała się ją hamować. Wmawiała sobie "przecież to tylko moja wyobraźnia, nic z tego, tak nigdy by nie było, przecież to niemożliwe...". Czy jednak było to prawdą ? Być może i tak, lecz w procentach byłoby pół na pół. Miasto zasnęło razem z nią, wszystko odpoczywało, przygotowywało się do kolejnego dnia. Tylko z dala wycie i pomrukiwanie dawało się we znaki, lecz tego już nie było słychać. Tak...
 ***
  Zerwała się z łóżka jak oparzona. Spojrzała na zegarek - była czwarta nad ranem. Odetchnęła lekko i klapnęła z powrotem na poduszkę. Wpatrywała się w sufit przez kilka minut, podniosła głowę i rozglądnęła się po pomieszczeniu. Była nadal w swoim kochanym pokoju. Znów położyła głowę na miękkim podłożu. Patrzała jeszcze trochę czasu w fioletowo-szary sufit i w końcu znów zasnęła.
"Przybliż się do mnie i weź mnie za rękę,
Weź mnie za rękę, zatańczymy sobie pięknie.
Złap mnie za nogę – a Ci wskaże Twoją drogę.
Skieruj me ucho tam gdzie bije Twe serducho,
Gdy je wysłucham powiem Ci – co powiedziało mi."
   Jak się domyślała był już ranek, jednak jej za nic nie chciało się otwierać oczu. Czuła się jakby jej powieki ważyły tonę i było jej z tym bardzo wygodnie wiedząc, że leży na swoim ciepłym łożu. Przytuliła się mocniej, objęła bodajże kołdrę jeżeli nie poduszkę i wtuliła w nią głowę. Zdziwiła się bardzo gdy jej kołdra, którą przytuliła zaczęła się chichrać ( D: ). Otworzyła oczy lekko zdziwiona i przerażona, puściła "kołdrę" a ona zamiast leżeć jak normalna kołdra, objęła ją mocno i przytuliła. Dziewczyna jęknęła i podniosła głowę by zobaczyć kto/lub co udaje jej kołdrę. Nie miała szczerego pojęcia któż to mógł być. Przecież tak właściwie to prawie nikogo w tych okolicach nie znała oprócz osób z Herd Of The Night. Zdziwiła się jeszcze bardziej widząc jakiegoś chłopaka, chyba w jej wieku, który ją tulał. Nie widziała dokładnie jego twarzy przez gęste, dość długie czarne włosy. Chciała się wyplątać, panika na jej miejscu to normalne gdy nie wie kto ją przytula. Dopiero gdy młodzieniec podniósł twarz do góry zastygła w bezruchu. Jednym słowem nie wiedziała co powiedzieć, a on dalej z zacieszem na mordce patrzył się na nią. Zebrała myśli i potrząsnęła głową na boki. Nie mogła zrobić nic innego niż tylko rzucić się na chłopaka ze szczerym uśmiechem.
___________________
Haaa.. xD
Rozalia, Vixa, Windy Pani Wiatru (18:55)

11 grudnia 2010

Świat jest pełen tajemnic.. I I I. [Rozalia]

11 grudnia 2010

Jak jest wena, to trzeba korzystać. Trochę was jeszcze po zanudzam.
No i oczywiście wszystko jest pisane pod postacią dziewczyny jakby się kto nie skapnął, zresztą informacje o tym są w pierwszej części.
Podkład: klik
_____________
    Coś ciągle nie dawało jej spokoju. Otworzyła oczy - pustkę wypełniała ciemność. Było kilka minut po północy. Ostatnimi czasy często budziła się między północą a 3 rano. Dlaczego? Nie wiadomo, ale cóż. Tak to bywa z jej dziwnym życiem.
    Wstała, nie mogła spać. Nalała sobie szklankę wody i 'wydudniła' od razu. Spojrzała w okno jak to miała w zwyczaju - pełnia. No tak, może to jeden z powodów dla których się budzi? Czasem tak ma, ale nie zawsze. Zresztą to tak długo by nie trwało. Miała na sobie długą, koszule nocną. Nałożyła na to jeszcze bluzę, trampki i wyszła na dwór. Dla niej coś normalnego, wręcz ciekawego i miłego. Ze względu na to, że było gorące lato to i w nocy temperatura była ciepła. Postanowiła przechadzać się po ogrodzie i sadzie. Jej wzrok od razu przykuła huśtawka nad jabłonią. Podeszła w owe miejsce i usiadła na swoim obiekcie zainteresowania. Zaczęła się bujać. Ooo tak, lekki wiatr unoszący się z mgłą przedzierał się przez jej włosy ochładzając tym samym jej ciało. Zamknęła oczy. Czas już się nie liczył, liczyła się chwila. No tak - a jakże by nie to co zawsze od ostatniego czasu, tak szelest, ale nie spowodowany przez wiatr - najwyraźniej to ten ktoś, coś co nie chciał/o się zdradzić.
    Jednak czy ona brała takie sprawy na poważnie? Czasem, ale nie teraz. Niech się dzieje co chce - i się stało. Z jej rozmyślań o tym co ma się stać rozbudził ją przyduszony chichot. Nawet nie wiecie jakie to denerwujące - pomyślała. Zeskoczyła z huśtawki i wyszła za drzewo - nic. No co za cholerstwo. Rozglądnęła się, spojrzała w górę. Było jednak za ciemno żeby określić czy coś jest na drzewie, a niczego świecącego przy sobie nie miała. -Pfff.. bardzo śmieszne. - powiedziała oburzona i poszła w przód, na dróżkę prowadzącą do bramki. - Jakie to wkurzające uczucie jak KTOŚ cię podgląda, jak patrzy na twoje głupie wyczyny. - Zaczęła burczeć pod nosem, otworzyła bramkę od podwórka i wyszła na ulice. Zaczęła iść przed siebie w swoje ulubione miejsce, bo skoro tam była ta osoba - nie mogła być pod jej drzewem. Wepchnęła ręce w kieszenie bluzy i przysłuchiwała się ciszy idąc dalej..
__
mam wrażenie, że to opowiadanie nie będzie tu pasować i chyba założę sobie bloga z takim xD" Może tutaj zacznę pisać zupełnie inne, to chyba będzie dobry wybór, prawda ? i nie będę już was zanudzać moimi rozmyśleniami na ten temat o,o
edit: dobra, dobra postanowiłam, że trochę to zmienię - od II rozdziału na tym blogu będzie się toczyć wgl inna akcja, a na HOTN jeszcze inna xD
Rozalia, Vixa, Windy Pani Wiatru (17:51)

7 grudnia 2010

Świat jest pełen tajemnic.. I I [Rozalia]

07 grudnia 2010

Mhm.. wena. Tak, wspomnienia i wena. Ja mam wizje normalnie. Dobra, nie ważne bo zacznę bredzić xD
I całe to opowiadanie dzieje się w lato, sierpień dokładniej.. bo to druga część tamtej. !
_________________________
podkład muzyczny: klik
   ..
Otworzyła oczy, leżała nadal pod tym samym drzewem pod którym siedziała.. *i tutaj spoglądnęła na godzinę w komórce* ponad 2 godz. temu!? Jak ona mogła tyle przespać. Zbliżała się 7 rano. Podniosła się i usiadła opierając się głową o pień drzewa. Przeciągnęła wzrokiem wokół siebie - nic się nie zmieniło. To dobrze. Przypomniała sobie o niepokojącym szeleście, lecz teraz było zupełnie cicho. Kolejna zagadka dla niej, lecz jak każda rozwiąże się z czasem. Zaczęła sobie nucić.. ot tak. Taka zachcianka..
"I'm here without you baby
But you're still on my lonely mind
I think about you baby
And I dream about you all the time.
I'm here without you baby
But you're still with me in my dreams
And tonight it's only you and me."
   Skończyła nucić po jakimś czasie, chyba o tym nie wiedziała ponieważ była zagłębiona w swoich codziennych rozmyślaniach. Po prostu coś robisz, lecz jak zaczniesz o czymś myśleć to już kończysz to co robiłeś. Taki odchył jak to u niej bywa. Parsknęła cicho i potrząsnęła głową. Wstała, wzięła swoje rzeczy i wzdrygnęła się. Wcale nie było tak ciepło chociaż słońce świeciło mocno. No, trzeba się zbierać na śniadanie. Ruszyła powolnym krokiem nucąc sobie pod nosem to samo co wcześniej i przyglądała się budzącemu się do życia światu. Z polnej dróżki weszła już na szosę i zaczęła iść prosto do domu. Weszła do domu, najwyraźniej wszyscy jeszcze spali. Coś długo. Postanowiła zrobić sobie wreszcie śniadanie, bo ile można wytrzymać. Po zjedzeniu płatków, które na swój sposób wg. Roz miały oczy i się na nią gapiły poszła do pokoju. Postanowiła ogarnąć swój pokoik, swoją oazę spokoju, której nikt nie mógł naruszyć. Po tym wszystkim nie mogła się powstrzymać by znów pójść.. tam gdzie zawsze zresztą. Taak - pod swoje kochane drzewo. Wzięła tylko słuchawki od komórki i zaczęła słuchać muzyki. Szła powoli, miała dużo czasu - zresztą komu się śpieeszyło. W końcu, jeszcze tylko kawałek przez piaskową drogę i już. No i po kilku minutach siedziała już pod drzewem. Zamknęła oczy, oparła głowę o pień i zaczęła rozmyślać. Niby głupie, ale to miejsce dla niej było lepsze niż jej pokój. Coś jednak nadal ją niepokoiło, otworzyła oczy - nic. Znów je zamknęła a po jakimś czasie gdy się 'przebudziła' z rozmyśleń zdała sobie sprawę, że jest godz. 6 rano, a wszystko co było powyżej jej się przyśniło, bo skąd w HOTN jej dom i jej rodzice ?! Potrząsnęła głową lekko zdziwiona, wstała i poszła w dal..
Rozalia, Vixa, Windy Pani Wiatru (19:50)

30 listopada 2010

Wiersz na konkurs. [Rozalia&Szera]

29 listopada 2010


No a więc pora oddać wiersz.
Może nie najlepszy, ale cóż.
Przynajmniej oddany XD
Spójrzmy w dół, spójrzmy w otchłań,
tak daleko niby ciągnie się, lecz
by odbić się od dna trzeba uwierzyć w siebie.

Poczuj zew jak ten wielki lew,
on dumnie stąpa po ziemi - po HOTN'owskiej zieleni.
Patrzy w dal - widzi wolność.

Choć swe ślady z przeszłości zostawia krwawa walka..
chociaż do nieba daleko - każdy z nas walczy dumnie.
Nie patrzy na rany, krwawe ciosy zadaje
by pomścić przyjaciół swych i HOTN całe.

Daleka przyszłość ciągnie się,
patrząc na historię stada nocnego
spodziewamy się życia długiego..
.. bo przecież przetrwaliśmy już tyle - czemu więc nie możemy wytrwać do końca ?

Rozalia, Vixa, Windy Pani Wiatru (20:15)

11 września 2010

Łodyga Niezgody. Zadanie na Wojownika. [Rozalia]

11 września 2010
- No cóż. - poszłam w stronę jeziorka Herd Of The Night. Spojrzałam na nie będąc już przed nim. Wsadziłam kopyto do wody jednak w miejscu, w którym było moje kopyto tafla zrobiła się szara. - Ten beton ? Nie tak go sobie wyobrażałam. - Wzruszyłam łopatkami i weszłam całkiem. Czasem trzeba zrobić coś nieodpowiedzialnego. Wszystko zamieniło się w beton.. szary beton. - Rozalio ! - Krzyknęła na mnie Aspaney wychodząca z betonu {?} - Co Ty Zrobiłaś ?! Zniszczyłaś jezioro. Dostaniesz minusa ! Wylecisz, ze stada. - Spojrzałam trochę oszołomiona słowami As, lecz zdałam sobie sprawę z tego, że tak miało być. Wkrótce przyszła większość stada wyzywając mnie i nie tylko. Nie jest to zbyt miłe uczucie, więc cóż.. trudno było mi się opanować.., chyba każdemu by było trudno. Parsknęłam tylko i myślałam nad słowami, które mam powiedzieć.. może jednak wcale to nie mają być słowa. A może mają. Spojrzałam na Mi, która chciała mnie drapnąć. Zrobiłam unik. Wszyscy byli w dole.. Niby mały dołek, ale jakoś jak każdy tam wchodził nie mógł wyjść. I wszyscy byli źli. Zaczęli się ze sobą kłócić. Weszłam w środek dołu i stuknęłam kopytem w dno. Było puste środku ?.. Jednak to mi nie pomoże. - Myślenie jest trudniejsze niż walka. Zwłaszcza jak się nie śpi całą noc ._. - Powiedziałam z lekką frustracją nie wiedząc co im powiedzieć. Zaczęłam walić głupoty {XD} - Czemu się kłócicie ? - Powiedziałam i wszyscy na raz zaczęli mówić .. "bo on to..", "bo ona tamto..".. Wrzawa nie malała. - Tyaa.. - Dodałam z piną a'la: -.- . - Czemu tu stoisz ?! - spytała mnie się jedna z osób należących do HOTN. - A powiedz czemu Ty to robisz ? - zatkało. To może mam im dowalić ? bo raczej nie. Myślałam dalej. Spojrzałam na wszystkich po kolei. Podeszłam do każdego po kolei mówiąc: - Po co się kłócisz ? - Ich argumenty nie były zbyt przekonujące.. oni sami o tym wiedzieli. Po prostu nie wiedzieli co powiedzieć. Zamilkli. Na środku dołu powstał mały otwór przez który wlewała się woda. Zdziwiłam się bardzo nadal myśląc nad tym co powiedzieć. Nic mi nie przychodziło na myśl. Byłam pozbawiona jakich kolwiek pomysłów a woda nadal się napełniała. Otrząsnęłam się patrząc jak powoli każdy wypływa na brzeg i otrzepuje się z wody mówiąc co się dzieje. - Ja to jestem głupia ! - powiedziałam do siebie siedząc w wodzie. Spojrzałam na dno i zanurkowałam tam jakoś biorąc jak zapewne się domyślam łodygę Niezgody w pysk. Wypłynęłam na powierzchnie gdy wszyscy już byli na brzegu dno zamieniło się w muł. Otrzepałam się i pogalopowałam z artefaktem w pysku.
_______________
Nie. mam. weny.
ale za to wykonałam  xD
Krótkie, bo nie wiedziałam co pisać.
Rozalia, Vixa, Windy Pani Wiatru (10:11)

11 sierpnia 2010

Świat Jest Pełen Tajemnic.. [Rozalia]

11 sierpnia 2010
Świat Jest Pełen Tajemnic..

Tak, Rozka ma wenę.. to będzie taki jakby początek. Dłuższe będzie później. Stare opowiadania opublikuje kiedyś.
_______
Podkład muzyczny: klik
` Trudno to z siebie wydobyć, lecz magia jest w każdym z nas. Może i tego nie widać... być może większość z Nas uważa, że to tylko marzenia.. Jednak marzenia się spełniają. O marzenia trzeba walczyć.
   Blond włosa dziewczyna nałożyła słuchawki i wyszła z domu idąc przez obrzeża miasta. Rozejrzała się wokół.. Było tak cicho. No cóż.. w końcu jest 4 rano. Rozalia uwielbiała chodzić o świcie i o zmierzchu.. Tak samo jak latać. Te świeże powietrze, ta mgła i cisza. Tylko muzyka dodawała tępa chodu. Dziewczyna skręciła w polną drogę idąc w swe ulubione w mieście, a raczej poza miastem miejsce. Nikt tam nigdy nie przychodził. W końcu po 40 minutach marszu dotarła w to miejsce. Z dala od ludzi, z dala od miasta. Weszła na górkę i usiadła pod rozłożystym i wysokim drzewem. Zdjęła słuchawki i puściła muzykę na głos. Westchnęła spoglądając na wschodzące słońce. Ten widok zawsze wzbudzał w niej dziwne uczucia. Trudno to nazwać.. Na pewno lubiła to miejsce i to bardzo. Przez długi czas nie pamiętała wiele.. pogrążona w swoich marzeniach i teoriach na temat wielu rzeczy. Potrząsnęła głową słysząc lekki szmer. Już od dawna miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Może to jakieś zwierzę ? Pomyślała i spojrzała w tył.. - nic. Rozglądnęła się w okół, lecz nic nie zauważyła. Wzruszyła ramionami jednak zachowywała czujność. Wyłączyła muzykę jednak w myślach nie mogła przestać jej nucić. Tak to jest jak jakiś dobry kawałek zostaje w głowie. Włożyła mp3 do kieszeni bluzy i zamknęła oczy.. Wyciszyła się by usłyszeć najmniejszy szmer. Hmm.. widocznie to coś nie chciało się zdradzić. Uśmiechnęła się lekko i zaczęła machać ręką... nie, nie na powitanie. Było to coś w rodzaju 'magicznego' machnięcia ręką. Roz kochała magię i nawet jeśli wyglądała głupio i zachowywała się jak dureń.. gdy była sama zawsze coś podobnego robiła. Nie obchodziło jej to, kto i co o niej myśleli. Czasem nawet zdarzyło jej się kilka razy przewidzieć przyszłość, ale to dla niej nie wystarczało. Wiedziała, że jest zwykłym człowiekiem - bynajmniej tak myślała.. Po dłuższym czasie dziewczyna nie zdała sobie sprawy z tego, że zasnęła marząc o magii...
Rozalia, Vixa, Windy Pani Wiatru (17:58)

31 lipca 2010

Dobra i zła strona cz. 2 [Rozalia]

31 lipca 2010
Noo.. taa. Miałam zaczynać nowe opowiadanie, lecz zobaczyłam iż te w tytule jest niedokończone o3o.
Część 1: > klik <
No więc cz. 2:
___________
Podkład muzyczny: > k l i k <
        Znów to samo.. byłam tak blisko a jednak tak daleko. Tym razem z jednej strony białe chmury z ciepłym frontem - drugie, te ciemne z zimnym. Zbliżała się burza. Tym razem ciemna postać zniknęła. Obejrzałam się w tył... ujrzałam tam tylko błyskawice rozciągającą się po całym niebie. Zatrzymałam się przyglądając się wzbierającej na deszczu powierzchni ziemi. Me kopyta zatapiały się w błocie. Otrząsnęłam się gdy potężny grzmot zwalił drzewo. Zmoknę. Pomyślałam. I tak jestem mokra.. Poczułam to dopiero gdy o tym pomyślałam. Dopadła mnie myśl jak beztrosko byłoby przegalopować kilka kilometrów w deszczu.. między błyskawicami. Ruszyłam kłusem zmieniając go szybko na galop. Wypróbowałam swe siły galopując coraz szybciej, wręcz cwałując. To nie trwało długo - jednak we śnie tak. Obudziły mnie pierwsze promienie słońca po długim czasie zachmurzonego nieba. Wstałam, odetchnęłam, spojrzałam na siebie i przed siebie... nic się nie zmieniło. Tylko to, że świeciło słońce a pogoda była coraz cieplejsza. Dzień minął mi szybko na codziennym zajęciu.
* * *  > k l i k <
      Wieczorem nie mogłam się powstrzymać.. Te rześkie powietrze, ta mgła i ten księżyc. Przegalopowałam przez polanę. Czując wiatr w całym ciele uśmiechnęłam się. W swe odwieczne, skąpane spokojem miejsce ruszyłam. Długo myśląc nad różnymi rzeczami - każda inna i przy każdej nieświadomie zmieniałam wyraz twarzy. Zatrzymałam się przed samym urwiskiem spoglądając w dół z zagadkowym uśmiechem. W tym czasie rozłożyłam skrzydła, które nagle zaczęły robić się błękitne - były niewidoczne. Gdy rozłożyłam je na całą rozpiętość błękit pociemniał w niektórych miejscach. Skoczyłam w dół. Nie mogłam się oprzeć. 50 metrów w dół. Leciałam a wiatr przecinał każdą część mojego ciała. Było to jednak przyjemne. Wywinęłam piruet. Przy samej powierzchni zmieniłam kierunek lecąc w bok. Przypominając sobie stare czasy przeleciałam ponad 7,6 km robiąc rozmaite sztuczki figury. W końcu wylądowałam na twardym gruncie. Zarżałam i uśmiechnęłam się tajemniczo odsłaniając swe  hm.. siekacze i kły. Owszem mam kły. Ruszyłam galopem przez równinę aż dobiegłam do pobliskiej, małej wioski. Ostatnio atakowanej przez przeróżne stworzenia. Taak. Była blisko Herd Of The Night.
> k l i k <
        Zmieniając swą postać w krwistoczerwonego konia z bordowo-czarnymi częściami ciała przeszłam stępem blisko wioski. Była noc. Ktoś rozbił sobie namiot. W namiocie świeciło się światło i można było wyczuć ten ludzki odór. Przeszłam specjalnie pod namiotem robiąc cień na namiocie. Lubię tak się bawić. Wdało mi się w myśli. Zerwałam rogiem kawałek materiału. W środku był młody mężczyzna. Kogo my tu mamy.. Pomyślałam. Po czasie zabawy zaszłam człowieka od tyłu i wbiłam mu róg w plecy. Spojrzałam na ciało. - Nawet nie jęknął. - Odważny idiota. Niestety nie jadam mięsa. - Liznęłam plamę krwi. - Niezbyt smaczny. - Pogalopowałam w stronę stada...
____________________________________________
Dobra, nie miałam zbytniego pomysłu na to xD 
A w muzyce nie patrzeć na tekst >.>
Rozalia, Vixa, Windy Pani Wiatru (12:18)

6 lutego 2010

Kosmici, cz. 8 [Rozalia]

Kosmici, cz. 8
Autor: Rozalia


Gdy wszyscy byli (prawie) na marsie statkiem..
Tymczasem Roz z resztą stada została na ziemi xDD'
---
Na ziemi było ze 20 kosmitów i nie którzy kosmici spadali też z nieba xD
BH stanęła na przeciwko kosmitów spoglądając na nich swoim wzrokiem,co ich zamurowywało XDD"

Honey zaczęła warczeć a inni przygotowali się w pozycji bojowej 8DD'
Miu Miu wykombinowała skądś broń i rozdała połowie stada.
Wszyscy zaczęli strzelać, ale nie przewidzieli że kosmici rozpaćkają się,
i będą spadać na nich x.x'
Wszyscy przestali atakować, żeby nie zostać w mazi..
- Eee.. to może lepiej ustalimy jak ich złapać i związać ! ? - Wrzasnęłam na całą polane.
- Yyy.. do jaskini Glo ! 8DD - nie było innego lepszego miejsca.
Wszyscy pobiegli do jaskini, tylko że tam też byli kosmici i jakiś mały glutek który bawił się rzeczami Gloli xDD'
Z nimi sobie poradziliśmy, znaleźliśmy jakąś sieć ,
poszliśmy ją rozłożyć i zakryć liśćmi.
Na środek rzuciliśmy gumową kaczuszke i lalki barbie co miało zwabić kosmitów xDD
- A jak ich tu zaprowadzimy - Spytał For patrząc na barbie |D'
- Zaprowadzimy ich tu po śladach groszków czekoladowych i musztardy ! - ktoś tam o,o
- Yee.. tak ! Ja sie zgadzam. - wrzasnęliśmy chórkiem xD
Wzięliśmy musztardę i groszki i zaczęliśmy rozkładać,
aż doszliśmy do kosmitów pałaszujących szynkę.
Podziałało na nich od razu, położyli się na ziemi i zaczęli się turlać po musztardzie i groszkach |D'
Doturlali się do siatki i każdy po kolei wpadł, potem odcięliśmy sznurek i kosmici zawiśli nad ziemią.
- Eem.. a co z nimi zrobimy ? - Spytał się Pamir .. ( no co ? xD)
- No jak to co ? ! - spojrzałam w górę patrząc na statek spadający prosto na kosmitów.
- Emm.. dobra plan B, uciekamy ! - i wszyscy odeszli daleko, żeby nie zostać rozplaćkanych i obryzganych flakami o,o'