Blog ten, pamiętnik, wymyśliły Aldieb, Lady Killer i Gold Fire, podczas gdy to one opiekowały się stadem. Dzięki nim, możecie poznać historię HOTN, historię wybrańców i chwilę z życia osób ze stada. Ten blog powstał by w jednym miejscu streścić wszystkie nasze opowiadania. `Wandessa.

Czego szukasz?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arjuna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arjuna. Pokaż wszystkie posty

18 listopada 2016

Odzew [Arjuna]

Pora by na blogu pojawiła się jakaś normalna notka. Jakiś czasz co wiem jest temu napisałam wiersz i chciałabym usłyszeć wasze opinie. Polecam czytać z muzyką inaczej nie ma nastroju odpowiedniego.




W mym sercu czuje dotkliwy ból
Myślałam, że me szczęście leży wśród pól
Los pokazał jak bardzo się się pomyliłam
Może wiele w życiu szans zawaliłam
Prawdziwej miłości nie dane mi było czuć
Marzenia o tym już dawno przestałam snuć.
Los grywa ze mną jak chę
Lecz ja nigdy nie ulęknę się
Me serca od dawna już zamknięte
Choć jest do niego pewne zaklęcie
Za bardzo boli by znów miłości wierzyć
Już od dawno muszę się z tym mierzyć.
W moim sercu jest osoba, której nie chce znać
Lecz ona nadal nie przestaje w nim trwać
Może ktoś kiedyś nieulękniony
Tak jak ja podobnie zraniony
Zrozumie co naprawdę, choć nie chce czuje
I mnie z tej czeluści wyratuje...



Arjuna

2 lipca 2011

Pustka, a może czegoś brak? [Arjuna]

02 lipca 2011
Pustka, a może czegoś brak ?

Biała wilczyca o czarnych skrzydłach leciała właśnie nad stadem, tam czuła się wolna. Ostatnio coś się zmieniło w jej życiu, dopiero teraz zauważyła jak była ślepa. Dopiero teraz zdała sobie sprawę ile zaznała dobra w HOTN dobrych przyjaciół, co zawsze ja wspierają, zrozumienie. Nadal jednak jej coś brakowało czuła pustkę, nie wiedziała, co to dokładanie oznacza, ale wiedziała, że czegoś w życiu jej brakuje. Usiadła na skalnej półce i oglądała śpiących już hotnowiczów, czemu ona nie spała? Nie mogła, nie była śpiąca. Zleciała na ziemie i podeszła bliżej śpiących już zwierząt. Myślała jak może zapełnić ta pustkę, gdy nigdy niczego podobnego nie czuła. Poszła się przejść do lasu. Zaczęła biec ile sił w łapach i biegła tak długo, aż łapy nie zaczęły jej boleć. Olała ból, on sprawiał, ze chwilowo zapomniała o tej pustce nagle runęła jak długa na ziemie, czuła ból w łapach resztkami sił uderzyła w głaz zadając sobie jeszcze większy ból. Opadła z sił, zemdlała. Obudziła się, nie wiedziała gdzie jest, ale na pewno wiedziała, że się zgubiła * Zgubiłam się, ekstra -.- * Ruszyła w drogę powrotną, nie wiedziała gdzie idzie, kierowała się instynktem. Rozpoznała po chwili las należący do terenów HOTN. Boląca łapa dawała jej swe znaki, nie uleczyła jej, czemu?Hmmm... Bo nie chciała ból dawał jej chwile zapomnienia, a jej biała łapa stała się brudna od szkarłatnej cieczy wydobywającą się z rany * Nadal za mało* pomyślała. Zaczęła na początku truchtać potem coraz bardziej się rozpędzała biegła już ile sił, choć nie miała ich za dużo. Dobiegła do polany zawyła głośno z bólu jej łapa zaczęła puchnąc, nadal nie chciała się uleczyć. Niewytrzymała już uleczyła się i padła z wycieńczenia. Gdy się obudziła było już było świtać próbowała wstać, ale wszystko ja bolało. Poczuła głód bez zastanowienia wstała, lecz upadła znowu wstała tym razem już nie upadła. Poszła poszukać coś do jedzenia znalazła na pół zjedzoną padlinę zjadła ją następnie poszła się napić do jeziora. Mimo tego zadanego sobie bólu nadal to czuła, nadal czuła, że czegoś jej brakuje. Dostrzegła sarnę, wiec zaczęła ją gonić. Gdy ją dogoniła wskoczyła na jej bok powalając ja na ziemie. Najpierw połamała jej nogi by nie mogła wstać potem zadawała jej liczne, głębokie rany, a na końcu przegryzła tętnicę i czekała patrząc jak umrze w mękach. Opamiętała się szybko i dobiła ją * Jak mogę być tak okrutna, to nie jej wina, ze czuję pustkę * udrapnęła się za karę. Wróciła na polane, a tam już byli wszyscy członkowie stada. Dziwnie spojrzeli się na poraniona wilczyce, a ta ich ominęła obojętnie, uleczyła się i wskoczyła do jeziora. Te zimno dodało jej ulgi na obolałe ciało i zmyło jej krew z łapy. Wyszła z wody, a jej się sierść mieniła się różnymi kolorami dzięki kropelką znajdujących się w jej sierści . Usiała koło reszty nic nie mówiąc, a stado chwile jeszcze się na nią patrzało z ciekawością,co ją dręczy, ale zrozumieli, ze najlepiej dać jej spokój i wrócili do swych zajęć. Ona nadal myślała, jak się pozbyć tej cholernej pustki, która czuje teraz jeszcze mocniej niż wczoraj *To nic nie dało, a może to miłości mi brak hmmm... Nie nawet nie zaznałam tego uczucia, więc co ja mogę o tym wiedzieć.Może to tylko mi się zdaje, wybrzydzam, choć mam wszystko dom, przyjaciół,zrozumienie, opanowałam moc, czego chcieć więcej? * Zaśmiała się pod nosem *jestem szczęśliwa tutaj, ale nadal czuje ta nieogarniętą pustkę i nigdy ze stadnie odejdę to mój dom, a HOTN to rodzina * Pomyślała różnych parach w stadzie potem o tamtej sarnie, która co tak przez nią cierpiała. Znów wróciła na temat miłości * co ja tak w ciągle o niej myśl dobrze mi bez niej, mam już wszystko, co dusza zapragnie i nie potrzebna mi ona* pomyślała i pokiwała znacząco głową. Ale czy na pewno?...

* sorki za błędy, wytykać proszę je śmiało*
Arjuna (21:14)

27 czerwca 2011

Zadanie na Medyka. [Arjuna]

27 czerwca 2011
Medyk

Treść zadania:
"Szłaś spokojnie przez las. Wędrowałaś na granicy terenów. I wtedy to znalazłaś. Zwierzę, którego tak naprawdę nieznałaś. Nowy gatunek. Zwierzę leżało zakrwawione i dopadnięte z sił. Nagle widzisz obrazy gonitwy. Orientujesz się, że to bezradne zwierzę pokazuje Ci co się stało. Grozi Wam niebezpieczeństwo. Ostrożnie, aby nie zrobić nic zwierzęciu przenieś je w bezpieczne miejsce, wylecz i zdobądź informacje na jego temat."

Szłam spokojnie przez las. Wędrowałam nagranicy terenów. I w tedy to znalazłam. Zwierzę, którego tak naprawdę nieznałam. Nowy gatunek. Zwierzę leżało zakrwawione i dopadnięte z sił. Nagle widzie obrazy gonitwy. Orientuje się, że to bezradne zwierzę pokazuje mi, co się stało. Grozi nam niebezpieczeństwo, wyczułam, iż agresor nie uciekł daleko. Zaciągnęłam zwierze do pobliskiej jaskini, którą przez przypadek ją okryłam i położyłam zwierze w jej głębi. Najpierw zbadałam je i znalazłam tylko parę otwarty raz i jedna porządne rozcięcie. Moja łapa zaczęła emanować zieloną aurą i kolejno przykładając ją do ran one po chwili znikały, ale rozcięcie zajęło mi o wiele więcej czasu. Zmęczona spojrzałam na nowe zwierze, było trochę większe ode mnie, kły i pazury były haczykowate, na ogonie mieściły się kolce, a sierść o barwie smoły pokrywały złote znaki, a najdziwniejsze było to, że wyglądało jak wilk, ale tak strasznie chudy, że dziwiłam się, że jeszcze żyje. Teraz zostało mi tylko czekać, aż zwierze się obudzi, abym mogła się dowiedzieć, czym jest. Przyznam, ze widzę takie coś pierwszy raz. Uleczyłam go za pomocą mych sił witalnych i to powodowało, iż usnęłam. Ze snu wydobył mnie dziwny ryk, jego sprawca okazał się uratowane zwierze, które się już przebudziło. Nie zwlekając dalej podeszłam do niego.
- Witaj jestem Arjuna, a ty? - Ocalony dziwnie się na mnie spojrzał po czym, odpowiedział.
- Jestem Miltark, jak się to stało, zenie mam żadnej ranki? - Spojrzał się na mnie swymi białymi oczami, a mnie przeszedł dreszcz. Nie miał źrenic ani tęczówek, nic tylko biała przestrzeń.
- Jak się przechadzałam po okolicy znalazłam ciebie poranionego, ale zauważyłam też ślady walki. Czułam, ze agresor nie uciekł daleko, więc cię tu przeniosłam i wyleczyłam.- Wpiłam w niego swój wzrok.
- Dziękuję, ale ja już muszę iść - Wstał i ruszył ku wyjściu, a ja zatarasowałam mu przejście.
- Czekaj, nie mogę cie teraz puścić, skąd mam wiedzieć czy nie planujesz czegoś zrobić stadu, odpowiesz na moje pytania i cię puszcze - Zmarszczyłam brwi przygotowując się do obrony. Miltark tylko uderzył łapa w ziemie tuż prze mnie i się zaśmiał.
- No dobrze, a co chcesz wiedzieć? - Ponownie się zaśmiał
- Po pierwsze, czym jesteś? bo pierwszy raz cie widzę i jak to możliwe, że jeszcze żyjesz skoro widać ci wszystkie kości, co do jednej? - Usiadłam na przeciw niego, a on powtórzył ruch.
- Jestem innym rodzajem wilka, Innopopem- Już chciałam coś powiedzieć, ale mi przeszkodził.
- Innopopy żyją w górach 50 km stąd. Żyjemy w watahach, a charakterystycznymi cechami jest czarna sierść, oczy takie jak moje i kolce na ogonie i tym, że wystają nam kości, po znakach na sierści się rozpoznajemy. Jesteśmy 2x szybsi i silniejsi od zwykłych wilków. Każdy osobnik panuje nad powietrzem, żyjemy w pokoju. - Z zainteresowaniem słuchałam Innopopa.
- Skoro żyjecie w pokoju, co to była za walka i co ty tu robisz? - Spojrzałam się pobłażliwie na Miltarka.
- To był zdrajca, i pozwól, że sam się nim zajmę. A tu jestem, ponieważ go ścigam zaraz po schwytaniu opuszczę wasze teren - już miałam coś powiedzieć, ale znowu mi przeszkodzono. To te same ryki, co wydawał Innopop. Wyszliśmy z jaskini, a tam było czterech Innopopów i jeden zagryziony przed nimi.
- To są posiłki, zdrajca został zabity, więc zgodnie z obietnica opuścimy wasze tereny. Dziękuję za piekę i zegnam.- Chwycił zabitego wilka i pobiegł z resztą na wschód.
Ja natomiast wróciłam do stada i zdałam raport Al.
Arjuna (13:57)

3 czerwca 2011

Początki [Arjuna]

03 czerwca 2011
Początki
Była tu już parę dni, a już polubiła te stado. Znało już nie, których członków, więc było jej łatwiej.
Pewnego dnia postanowiła zwiedzić tereny,lecz najpierw musiała coś zrobić, a mianowicie ukoić pragnienie i głód. Ruszyła swe cielsko i udała się na skraj polany, tam znalazła małą sadzawkę. Ugaszając pragnienie, udała się do lasu szukając czegoś do zjedzenia. Szła już jakiś czas, nie wiedząc gdzie jest, gdy zauważyła dość sporego zająca ruszyła na niego. Z każdą sekunda była coraz bliżej, będąc już tuż przy nim zaatakowała go wbijając pazury i kły. Zając szybko przestał oddychać.Z powodu rozmiarów zająca najadła się, na końcu oblizując pysk. Zaczęła się rozglądać i prócz drzew nic ciekawego nie znalazła, więc ruszyła w dalszą drogę. Trafiła na otartą przestrzeń, gdzie dostrzegła jezioro. Szła wzdłuż jego brzegu, zdziwił ją widok malutkiego rozgałęzienia prowadzącego na zachód. Ciekawość mówiła jej by to sprawdzić, a rozum by zostać,ostatecznie wygrała ciekawość. Skręciła w rozgałęzienie. Długo już szła i nie widziała jego końca. Zaczęła powoli tracić cierpliwość, a gdy miała już zawracać ni stąd ni zowąd dostrzegła skały, a z nich spadający do małego stawu, wodospad. Nadeszła ją chęć na kąpiel, a że było gorąco nie myśląc dłużej wskoczyła do wody. Straciła rachubę czasu, jej spokój zakłócił cichy szept, spojrzała w tamtą stronę i nic. Wyszła z wody i otrzepała swe futro rozkładając skrzydła machając nimi chwile by znów je złożyć. Kolejne usłyszała szept. Zorientowawszy się, że dochodzi on zza skały ostrożnie podeszła do niej. Zajrzała za nią, a sprawcą szeptu okazał się wilk., na oko trochę od niej starszy.
- Nie ładnie tak szpiegować. -Powiedziała sucho, a wilk wzdrygną się, ale spokojnie odwrócił się do wilczycy,.
- Co tu robisz? Kim jesteś? Skąd i w jakim celu tu przybyłeś ? - Zmarszczyła lekko brwi.
- Pozwól, że zacznę od tego, kim jestem. - Wilk uśmiechną się, co zirytowało wilczyce.
- Nazywam się Jema, nie mam pochodzenia,ponieważ sam wędruje po różnych terenach. A trafiłem tu przez przypadek. Już dobrze? - Zaśmiał się, a wilczyca tylko westchnęła i odpowiedziała.
- Dobrze, ale ostrzegam jeden fałszywy ruch, a cię rozszarpie. - Warknęła.
Wilk okazał się miły i dużo czasu zeszło im na rozmowie. Po pożegnaniu,chciała wrócić do stada, ale się zgubiła w lesie. Usiadła i westchnęła. Rozmyślając nad tym jak wrócić wpadła na pewien pomysł. Wyszła z lasu na otwarta przestrzeń, a następnie wzbiła się w powietrze. Z powietrza lepiej jej będzie znaleźć stado i miała racje, nie minęło dużo czasu, a dostrzegła znajome sylwetki. Wylądowała na polanie, jeszcze chwile pomachała skrzydłami, po czym je złożyła. Udała się pod pierwsze, lepsze, większe drzewo i położyła swe ociężałe cielsko w chłodnym cieniu, zwijając się w kłębek oddała się w objęcia morfeusza.

Mam nadzieję, że się podoba i nie narobiłam za dużo błędów.
Arjuna (18:45)