Blog ten, pamiętnik, wymyśliły Aldieb, Lady Killer i Gold Fire, podczas gdy to one opiekowały się stadem. Dzięki nim, możecie poznać historię HOTN, historię wybrańców i chwilę z życia osób ze stada. Ten blog powstał by w jednym miejscu streścić wszystkie nasze opowiadania.
`Wandessa.

Czego szukasz?

20 grudnia 2010

Opowiadanie stadne cz. XIV [Luna]

19 grudnia 2010


Wyciągnęłam zza paska zaciśniętego na udzie sztylet i rzuciłam nim prosto w czarny łeb wielkiego psa.  Głowa zwierzęcia  zalała się krwią, po czym cielsko upadło na ziemię wijąc się, w końcu wydało z siebie ostatnie tchnienie.  Spojrzałam przez ramię na swoje zdezorientowane towarzyszki. Nie czekając dłużej zagwizdałam cicho, a po chwili w zaroślach pojawiła się ciemna klacz.
-  Chodźcie –powiedziałam cicho i przywitałam się ze swoim demonem. – An wskakuj, Mi powinna nadążyć. -  wskoczyłam zgrabnie na Chandrę, po czym wciągnęłam na jej grzbiet Anaid, dodałam łydek i ruszyłyśmy galopem przed siebie.  Wilczyca biegła raźno obok, dotrzymywała nam kroku.  Starałam się przypomnieć  sobie słowa hieny.  Wyszeptałam do ucha klaczy miejsce, do którego zmierzałyśmy. 
Przemieszczałyśmy się bardzo szybko.  Anaid odwróciła się i zauważyła, że Mi-Chan zniknęła. Cała nadzieja nagle prysła.  Nie słyszałam żadnego krzyku, wycia, nic. Mi jakby się po prostu rozpłynęła.  Jednak obydwie stwierdziłyśmy, że trzeba znaleźć starą kobietę, potem zajmiemy się resztą.  Biegłyśmy wzdłuż rzeki, po ok. 2 godzinach zauważyłyśmy, że ta zaczęła się zwężać . Ucieszyłam się, a Chandra przyśpieszyła jeszcze bardziej.  An rozglądała się, wyglądała jednak na zaniepokojoną.  W końcu zatrzymały się,obydwie równo zeskoczyłyśmy z klaczy, podziękowałam i przytuliłam się do jej szyi, po czym ta odbiegła i zniknęła.
- Wiesz, że nadal nie wybaczyłam Ci tego głównego szamana? –Uśmiechnęłam się figlarnie i trąciłam An ramieniem, po czym uklęknęłam na ziemii spojrzałam przed siebie. Nic nie było widać, jednak skoro Chandra zatrzymała się właśnie tu, to WŁAŚNIE TU, powinnyśmy być. Zastanowiłam się przez moment, po czym narysowałam przed sobą palcem półkole, a nad nim różnorodne znaki.
- Pomysłowe. – wtrąciła An przyglądając się moim poczynaniom.  Uśmiechnęłam się pod nosem,po czym wyszeptałam najciszej jak umiałam:
- Paschae ad altera mundus. – Przede mną nie było już zielonego lasu, widziałam czarno-biały świat. Inny.  Tylko Anaid nadal miała ‘swoje kolory’, wkońcu jest główną szamanką.  Kilka metrów przed nami rysowała się nie duża chatka.
- Reditum. -  Kiedy poraz kolejny otworzyłam oczy, znów wszystko było takie jak wcześniej. – Chodź,An, już wiem. – żwawo ruszyłam w stronę chatki, której teraz nie było widać.  Tym razem moja towarzyszka zaczęła działać.  Chodziła w tą i z powrotem szeptając pod nosem.
- Illustro…Ostensum… Non clan… - wtem zatrzymała się i spojrzała z dumą przed siebie. Ja też to zobaczyłam. Chatka, pojawiła się.  Podeszłam do ciemnowłosej i przybiłam z nią piątkę.  Bez wahania weszłyśmy dośrodka.  Była to mała izba, drewniana podłoga, drewniane ściany.  Na boku stało małe łóżko, kawałek dalej stolik nakryty ładnym obrusikiem.  Koło okna stała przygarbiona, staruszka. Miała siwe włosy i była bardzo niska, widać było po niej, że dużo przeżyła.
- Jesteście zdolne. Wiem po co przybywacie. – do naszych uszu dobiegł jej głos. Był świszczący, ostry.
- To dla nas bardzo ważne… - odezwałam się niepewnie.
- Nic nie mów. – kobieta skarciła mnie, poczułam się tym bardzo dotknięta, spuściłam głowę i już nic nie mówiłam.
- Pomogę wam, ale musicie mi odpowiedzieć na pytanie.   – kiwnęłyśmy głowami  zgadzając się na jej warunek.  – Czy nie zostawiłyście swoich towarzyszy poto, żeby laury za uratowanie Alphy zostały przyznane wam? – Zaskoczone tymi słowami skrzywiłyśmy się mimowolnie. Owszem, lubiłam kiedy mnie chwalono, chyba każdy to lubi, ale tutaj ważniejsza była Aldieb, niż jakaś tam chwała.
- Nie. – odparłyśmy równo.
- Oczywiście, że nie. – dodała jakby urażona tym pytaniem,Anaid.  Przez chwile zastanowiłam się,dlaczego hiena ostrzegała nas, żebyśmy ‘nie pozwoliły jej krzyczeć’.

_________
Poszło mi szybciej niż myślałam. Nie umiem sama stwierdzić, czy mi się podoba, czy nie, ale to wy ocenicie. Za wszelkie błędy przepraszam. No i przepraszam, że takie krótkie.  Nie wiem kto napisze dalej.   

Luna, Córka Księżyca (18:44)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz