Blog ten, pamiętnik, wymyśliły Aldieb, Lady Killer i Gold Fire, podczas gdy to one opiekowały się stadem. Dzięki nim, możecie poznać historię HOTN, historię wybrańców i chwilę z życia osób ze stada. Ten blog powstał by w jednym miejscu streścić wszystkie nasze opowiadania.
`Wandessa.

Czego szukasz?

15 grudnia 2010

Opowiadanie Świąteczne I [Tiffany]

15 grudnia 2010

Ośnieżone tereny HOTN, cudowne miejsce.
Szłam po woli po wielkim lesie iglastym, omijając małe górki zasp.
Był wieczór. Ciemno było, lecz nikomu to nie przeszkadzało. W końcu HOTNowcy to zwierzęta z Stada Nocy. Znudzona zatrzymałam się i spojrzałam w górę.
-Spadająca gwiazda! - krzyknęłam najgłośniej jak umiem, wskazując jasne coś.
Wyszczerzyłam się do nieba i zaczęłam uciekać przed lecącym na mnie cosiem.
-Aaaaa....coś mnie goni! UFO! Nie zdezynfekowany obiekt latający! Ma zarazki z kosmosu pomocy! - wrzeszczałam może na całe HOTN - Ej...Czy ja czasem nie mam skrzydeł?
Stanęłam i zaczęłam się zastanawiać...
- Masz idiotko! Leć!
-Mango, ja cię proszę nie obrażaj siebie...
Wzbiłam się z trudem w górę, ślizgając na cienkiej warstwie odbijającego się od gwiazd lodem. W ostatniej chwili znalazłam się w powietrzu, unikając bliższego zbliżenia z niezdezynfekowanym, brudnym UFO. Usiadłam i popatrzyłam na brudne coś. Teraz mogłam to opisać. Hmm...
-Gdzieś już to widziałam...
Czerwone wielkie i połamane sanie, leżały przede mną. Tuż obok znajdowało się coś na kształt konia. Z czerwonym nosem i...rogami.
-Idiotko! To jest...
-Ciicho - syknęłam do swojej podświadomości.
Podeszłam cicho, jak to szpieg, do sań. Zaglądając do środka wyczytałam:
Si enim caderet in vobis, dicit pereas.Sed et si diutius vivere, scito esse Patrem natalem et tollebant XXIV Decembris anno iam occidit. Possunt indagari vobis spero. Est autem inconveniens. Ipsaque sidera erunt parati ... mundi dona triste nunquam donec accipiam million boves.
-Co to być? - spojrzałam na dziwne napisy i wyciągnęłam słownik. - Słownik Polsko - Zwierzęco - Łaciński! Kup teraz za 9.99 zł!
Zaczęłam tłumaczyć sobie napisy wyszło z tego:
Jeżeli spadło to na ciebie, znaczy że nie żyjesz.Jednak jeśli przeżyjesz choć chwile dłużej wiedz, że Święty Mikołaj porwany został a w dzień 24 grudnia, zginie już tego roku. Możesz go szukać możesz nadzieje mieć. To jest jednak bez sensu. Gwiazdki nie będzie... Przygotuj się na ponury świat i nigdy prezentów, aż dostane milion krów.
-To ma sens...
Podeszłam do renifera i tyknęłam go.
-Nicolás capturado una gran cosa! Ah ... el final de las vacas en el mundo y presenta ...
-"Co on pieprzy do cholery?" - pomyślałam zbita z tropu...
Złapałam niechcianego gościa i zabrałam do Aspeney. Niech medyk się nim zajmie.
Okazało się, że gadał po Hiszpańsku. W obecności 2/5 stada objaśniłam co wyczytałam z wyciętego drewna. Pojawiły się szepty.
-Z tego co zrozumiałam, nie będzie gwiazdki jak nie ma mikołajów ani żadnych z krów... -Nie wierząc w swoje słowa przymknęłam oczy - Trzeba dowiedzieć się czegoś więcej...
Wzrokiem odszukałam szpiegów. Na polanie znajdowało się ich dwóch.
- Allamaris, Midnight? Mam dla was zadanie, musicie się czegoś dowiedzieć o porywaczu.
Szpiedzy wyruszyli natychmiast.
-Może niech ci co chcą idą na jakąś wyprawę potem i tak dalej? - usłyszałam nie znany mi głos.
Zająkałam się. Bez niczyjej odpowiedzi, wyszła Lady Killer, za nią Hecate, powoli z ociąganiem wyszła Anaid i Jenna, tuż za nimi Tee i Zoltan.
-eee.dobrze..podczas wyprawy spróbujemy ożywić naszą Ti...-zakończyłam.
Nazajutrz szpiedzy wrócili.
Informacje były proste:
Za terenami HOTN, na morzu, znajduje się maleńka wyspa. Na której są przetrzymywane zwierzęta i św. Mikołaj.
_________________
Huh...radzimy sobie...i ta da udało się napisać...było by wczoraj ale szłam spać...
O następną część proszę Lady Killer :D

Tiffunek <3 (14:40)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz